Warning: mysql_connect(): Headers and client library minor version mismatch. Headers:100412 Library:30317 in /home/xantesan/domains/xantesa.net/public_html/db/mysql4.php on line 60
Wiele sfer :: Zobacz temat - Rozdział I: The Blue Core
Wiele sfer Strona Główna Wiele sfer
Mało gier
 
FAQ :: Szukaj :: Użytkownicy :: Grupy
Rejestracja :: Zaloguj


Poprzedni temat «» Następny temat
Rozdział I: The Blue Core
Autor Wiadomość
Jedius 9 Baka
Pierdolony leń


Wiek: 35
Dołączył: 26 Lut 2009
Posty: 1396
Wysłany: Nie Mar 01, 2015 5:03 pm   

- Czy ja się dobrze czuję? - odpowiedziałem pytaniem na pytanie, spoglądając tępo ku ekranowi telewizora czy do czego była podłączona ta konsola. Dlaczego właściwie zombiaki zawsze polują na ludzi tylko po to żeby ich pożreć? Czemu po prostu nie wpierdalają siebie nawzajem? Bez sensu. Wiąże ich ze sobą jakaś dziwna współpraca nie mająca żadnych realistycznych podstaw istnienia - robią to w sumie tylko po to żeby jeszcze bardziej ujebać surwajworów jakby ci jeszcze nie mieli mało problemów ze znalezieniem pożywienia, wody pitnej i medykamentów czy środków dezynfekujących. Właśnie, wody pitnej. Podczas tych iście filozoficznych rozmyślań upiłem kolejny łyk. I z jakiegoś powodu razem z gazem który nagromadził mi się już w żołądku wystarczająco by sprowokować beknięcie, napełniłem się też jakimś dziwnym bulwersem.
- Czy ja się kurwa dobrze czuję? - powtórzyłem z wyrzutem, rozkładając ręce.- No ja nie wiem. Zgadzam się na taki przeciętny włam, a wy mnie prowadzicie na pierdoloną rzeź? - plask, zaaplikowałem wolną dłoń do twarzy. Co ja właściwie pieprzę? Chciałem w sumie chyba o coś zapytać, ale już nie pamiętam o co. Nie wiem co oni mi zrobili, ale chyba już wiem jak się czuje kobieta podczas okresu. Dobra, chwila, jakieś neutralne pytanie...
- ...masz coś do jedzenia? Albo fajkę. O, fajkę. - zapytałem, nie podnosząc dłoni z twarzy. Albo w sumie, zrobię to, tylko nie od razu. Warto jednak spojrzeć na typa, czy nie zamierza mnie zdzielić po pysku. Nie wiem. Nic nie wiem, cholera. Potrzebuję trochę czasu by dojść do siebie.
_________________
. . .
 
 
Tidus
Jebany farciarz


Wiek: 32
Dołączył: 25 Paź 2010
Posty: 695
Wysłany: Wto Mar 03, 2015 9:14 pm   

Gdy mili panowie odeszli, Mike wziął się za przeliczanie świstków papieru z podobiznami Franklina, po czym odłożył plik na szafkę obok. Na jakiś czas to starczy, ale fundusz emerytalny toto nie jest...Po chwili zastanowienia schylił się do reklamówek by pośród swoich śmieci znaleźć wspomnianą dokumentację, bo pierdółki techniczne zawsze były dla niego ciekawe.
Gdy skończy i znowu będzie się nudzić, wychodzi z łóżka i robi parę rundek wokół pokoju, by zobaczyć czy nie sparaliżowało go od pasa w dół, jak nowe flaki działają w przypadku ruchu i tak dalej i tym podobne. Testy polowe, można rzec.
_________________


>Karta postaci.
 
 
Cinek
Najszybszy poster na dzikim zachodzie


Wiek: 36
Dołączył: 28 Kwi 2011
Posty: 378
Wysłany: Wto Mar 24, 2015 8:12 pm   

Irn Yankobe
Preston przyglądał ci się uważnie w trochę dziwny sposób. Wyglądało to jakby nagle kompletnie przestał cię słuchać i myślami był zupełnie gdzie indziej. Po chwili zamknął oczy i cicho westchnął, po czym wstał i rozprostował plecy.
-Skoro dopiero co obudziłeś się z tego koszmaru, może powiem ci to od razu - powiedział, uśmiechając się jednym kącikiem ust. -Nabierz trochę powietrza i słuchaj, bo mówiąc szczerze to twoja sytuacja wcale się nie poprawiła. Policja w ścisłej współpracy z Korporacją odkryła tożsamości części z tych, którym udało się przeżyć. Jesteś oczywiście wśród nich. Nie wiem w jaki sposób dowiedzieli się o twojej osobie, ale pewnie odwaliłeś podobną kaszanę jak z tym rejestrem gości w hotelu, także nawet boję się wnikać. Policja zajęła już twoje mieszkanie i tak dalej. Mówiąc szczerze to nie mam pojęcia co mógłbyś teraz zrobić, mafia ma wystarczająco dużo problemów po tym napadzie, a ty nie jesteś na tyle ważny aby cię niańczyć i się tobą przejmować. Ja jednak pamiętam, że parę razy dałeś czadu w trakcie tej misji więc nalegałem, aby nie zostawiać twojego truchła na krawężniku i zająć się tobą choćby na tyle żebyś przeżył jeszcze z dobę i pogodził się ze swoim mizernym końcem.
Mężczyzna sięgnął do kieszeni u spodni, po czym rzucił ci wygniecioną paczkę papierosów. W środku były jeszcze dwie sztuki, razem z zapalniczką.
-To jedno z wynajmowanych przez mafię mieszkań, na tę chwilę było moje, ale możesz tutaj zostać. W lodówce zostawiłem ci trochę żarcia, powinno starczyć na dwa czy trzy dni. Możesz tutaj zostać, możesz próbować uciekać, jak już mówiłem nie mam pojęcia co mógłbyś teraz zrobić. Powinieneś sobie zapalić i przemyśleć to w spokoju. Masz jeszcze jakieś pytania? Od razu mówię - nie wiem kto cię na tę chwilę szuka, ale łowców głów w tym mieście nie brakuje. Nie mówię już o suko-mechach i dronach. Aha, kasę zostawiłem ci w kieszeni płaszcza, chociaż nie wiem na co mogłaby ci się teraz przydać. Możesz nakupować sobie za nią prochów i alkoholu, a na koniec pójść na dziwki, to byłoby chyba najlepsze rozwiązanie! Ha ha ha!

Michael Aquato
Powoli i dokładnie przeliczyłeś plik banknotów, który otrzymałeś w zapłacie za uczestnictwo w misji. Dziesięć kafli, co do dolara. Odkładając pieniądze na szafkę przeszła cię krótka myśl, że ta nieduża sumka kosztowała cię niemalże życie. Straciłeś też jedyną osobę, którą mógłbyś na obecną chwilę nazwać przyjacielem - kto wie, czy przeżylibyście tą misję, gdyby nie bohaterskie poświęcenie twojego kompana Garcii. No ale na chwilę obecną był to dla ciebie niewarty dłuższych przemyśleń szczegół. W reklamówce w końcu czekała cię porcja ciekawostek na temat twoich nowych zabawek.
Po oddaniu się lekturze twoja świadomość znikła z tego wymiaru na dobre kilka godzin. Co prawda w przypadku nerek dowiedziałeś się paru przydatnych faktów, jednak nie znałeś się zbytnio na medycynie, także przewijające się ciągle specjalistyczne terminy z tej dziedziny po prostu omijałeś, a było tego trochę. Poprawiona funkcja usuwania produktów przemiany materii z użyciem biofiltrów sterowanych układem nanoprocesorów, regulacja ciśnienia tętniczego krwi za pomocą czujników mikromechanicznych, potrojona wydajność resorpcji dzięki zastąpieniu kanalików nerkowych nową technologią sztucznej cyber-tkanki... i tak dalej. Nie było może tego na cały wieczór, ale lektura pochłonęła cię bez reszty. Niestety, poza samym byciem super-nerkami, nowe narządy nie dawały ci jakichś nadludzkich możliwości. Mogłeś mieć jedynie pewność, że jakość twojego życia jeśli chodzi o samo zdrowie i samopoczucie może ulec znacznej poprawie.
Po skończeniu czytania książeczki na temat nerek, zająłeś się płucami. Podobnie jak w poprzednim przypadku, połączenie medycy z technologią w iście naukowym stylu dawało nieźle popalić twoim szarym komórkom, acz nadal sprawiało ci to sporo frajdy. Szybko znalazłeś też zaskakującą - w pozytywnym tego słowa znaczeniu - wiadomość. Płuca "Advanced Breather", dzięki zapasowemu zbiornikowi tlenu, dawały właścicielowi możliwość wstrzymania oddechu na pięć do dziesięciu minut, w zależności oczywiście od tętna użytkownika w danej chwili. Cóż, na pewno coś takiego może się przydać w wielu niebezpiecznych sytuacjach, jak zagazowane pomieszczenie bądź długie przebywanie pod wodą.
Po skończeniu czytania poczułeś się trochę senny, postanowiłeś jednak poświęcić jeszcze kilka chwil na krótki spacer po pomieszczeniu. Z pewnym trudem udało ci się stanąć na równe nogi, po czym przejść się kawałek do wyjścia i z powrotem do swojego łóżka. Nie poczułeś niczego nowego jeśli chodzi o działanie płuc, z czystej ciekawości jednak wstrzymałeś oddech na pewien czas - faktycznie, nawet po minucie nie poczułeś wyraźnej potrzeby aby nabrać powietrza. Musiałeś przyznać, że było to dziwne doświadczenie... trochę jakby odebrano ci część twojego człowieczeństwa, czy też jakiegoś naturalnego, bliżej nieokreślonego prawa rządzącego twoim życiem. "Oddycham więc jestem", co tyczyło się każdego żyjącego organizmu, przestało mieć dla ciebie tak kluczowe znaczenie.
Po spacerze udałeś się z powrotem do łóżka - położenie się znowu spać pewnie byłoby dobrym pomysłem ze względu na stan twojego organizmu, aczkolwiek zawsze mogłeś zdecydować na cokolwiek innego, jak na przykład opuszczenie tego pomieszczenia. Na korytarzu nikogo chyba nie było, acz nie mogłeś być pewny. Jedyne co teraz słyszałeś, to ciche, miarowe sapanie twojej nowej oddycharki.
_________________
> Karta postaci.
 
 
Jedius 9 Baka
Pierdolony leń


Wiek: 35
Dołączył: 26 Lut 2009
Posty: 1396
Wysłany: Sob Sie 08, 2020 3:56 am   

- O zaje--
Zacząłem, ale nie dokończyłem. Przed potwierdzeniem, że to właśnie chcę teraz powiedzieć, musiałem to sobie jeszcze raz przemyśleć. Wszystko poszło w pizdu. Ścigają mnie gliny. Pewnie jest za mój czerep nagroda, skoro i łowcy głów. A mafia w sumie wywinęła się wobec mnie chujem po tym jak sami mnie zesłali na jakiś napad na ciężko uzbrojonych-- Nie, zaraz. było coś jeszcze. Jakiś pendrive. Jakaś łysa pała, co chciała, żebym to podłączył do serwerowni. I potem to... to COŚ. Czemu to w ogóle tam było? Czemu-- kurwa, wiem, że przeze mnie. Ale wciąż, czemu? Jaka logika może kierować gościem, który najpierw chce dostępu do jakiejś serwerowni, a potem przysyła tam potwora? No, to chyba oczywiste, jaka - chce się pozbyć świadków. Tak, jednak tak, to właśnie chcę powiedzieć.
- O zajebiście kurwa w chuj jak z dupy do czoła! - Nie podniosłem nawet paczki fajek, tylko walnąłem się znów na leżąco, z jedną ręką na czole. Cooper nawet nie wie, jak bardzo jestem ujebany. Może lepiej będzie od razu jebnąć se w łeb? Nie, poważnie. No próbując myśleć logicznie - muszę zastanowić się, czy mam w sobie tyle samozaparcia by próbować dociec tego, kim do cholery był ten facet który tyle o mnie wiedział i próbować rozwiązać ten problem? Na dobrą sprawę jestem przecież tylko jakimś złodziejaszkiem. Doświadczonym w tym co robię, ale nigdy nie robiłem nic naprawdę dużego. Poza tym, co było ostatnie. To było o wiele większe niż cokolwiek, co chciałbym przeżyć kiedykolwiek w przyszłości. A droga do tego łysego z nagrania po prostu musi być usłana takimi sytuacjami. Haha, ciekawe-- ciekawe, czy ten gość w ogóle zapłacił.
- Co... tam się w ogóle odkurwiło?
_________________
. . .
 
 
Tidus
Jebany farciarz


Wiek: 32
Dołączył: 25 Paź 2010
Posty: 695
Wysłany: Pon Sie 10, 2020 2:55 pm   

Michaelowi przez moment przez myśl przeszło, że to jest teraz jego życie. Ryzykuje karkiem, zarabia mniej niż w poprzedniej pracy, giną mu kumple, ale przynajmniej nikt już nie ukradnie mu nerek. Kurwa mać, nie mogli tego projektu anulować jakoś tradycyjnymi środkami? Na chuj wystrzeliwać cały budynek co do nogi? To się nie trzymało kupy. Przecież ludzie to koszta, zwłaszcza doświadczeni i z odpowiednią edukacją, jak cały jego oddział. Mogli odciąć fundusze czy coś.
Zdenerwowany absurdem własnej egzystencji, Mike podniósł się z łóżka, rzucił dokumentację cyberorganów na łóżko, wcisnął dziesięć kafli gotówką pod poduszkę i wyszedł z pokoiku, by rozejrzeć się po 'szpitalu' w którym się znajdował. Nie mógł usiedzieć w miejscu, jak zresztą zawsze gdy się stresował. Musiał chociaż dowiedzieć się, gdzie do cholery znajdują się schody ewakuacyjne, gdyby życie znowu postanowiło napluć mu w twarz.
_________________


>Karta postaci.
 
 
Cinek
Najszybszy poster na dzikim zachodzie


Wiek: 36
Dołączył: 28 Kwi 2011
Posty: 378
Wysłany: Pon Sie 17, 2020 11:57 am   

Irn Yankobe
Szybko zdałeś sobie sprawę, że twoja sytuacja nie wyglądała najlepiej. Przez całą swoją karierę udawało ci się pozostawać w cieniu i nie zwracać na siebie zbytniej uwagi pomimo wielu ryzykownych misji, nadszedł jednak ten przełomowy moment, kiedy nawet wyjście do sklepu po bułki przestało być bezpieczne. Jako poszukiwany za napad na magazyn Korporacji kryminalista nie pozostało ci zbyt wiele opcji i od ciebie w pełni zależało, jak sobie poradzisz. Jedyne co cię pocieszało to fakt, że przestępczy świat w Los Angeles miał się bardzo dobrze i ludzi z sytuacją podobną do ciebie na pewno nie brakowało. Niestety, jedyna osoba która próbowała ci teraz cokolwiek pomóc, nie dawała ci zbytnich nadziei poza wizją kilku dni utopionych w alkoholu z finiszem na pasku od spodni przywiązanym do klamki od drzwi.
-Masz na myśli to cyber-monstrum po opuszczeniu magazynu czy dredziarza, który nas uratował? - zapytał Preston, chowając dłonie do kieszeni i podnosząc lekko brwi - Jeśli pytasz o to pierwsze, to wiem tyle co ty. - tutaj chyba nie miał racji, pomyślałeś - Cholera, dużo widziałem w swoim życiu, ludzie potrafią nawet wymienić se kutasa na wyrzutnię rakiet, ale tak chorego pokurwieństwa jak ten ludzki czołg w życiu bym się nie spodziewał. Widziałem w wiadomościach, że chwilę zanim to monstrum przyjechało do magazynu, cały oddział policji wezwany na nasz napad został przez nie zmasakrowany - dlatego też przez długi czas nikt nas nie zaatakował poza najemnikami Korporacji. Oczywiście, media nie mówią nic o kupie mięsa z piłami mechanicznymi, a zabicie kilkunastu policjantów zwaliło na nas. Z jednej strony uniknęliśmy wcześniejszego starcia z policją, a z drugiej... sam już wiesz. Nie wiem co gorsze.
Preston odwrócił się, podszedł do okna i rozszerzył żaluzje palcami, wyglądając na zewnątrz.
-Jeśli masz na myśli gościa w dredach i okularach przeciwsłonecznych, to taki tam zabójca freelancer - odezwał się po chwili trochę ciszej -Nazywa się Raidon i nikt tak naprawdę nie wie, skąd się wziął. Pojawił się w Los Angeles zupełnie znikąd jakieś sześć miesięcy temu. Pomimo że wygląda na stu procentowego naturala - zero drutów - jego szybkość, siła i refleks są nie z tej ziemi. Zresztą, sam widziałeś do czego jest zdolny. Niestety, drogo liczy sobie za swoje usługi i niekoniecznie pozostaje lojalny wobec jednego pracodawcy.
Preston zamknął "okienko" zrobione w żaluzjach, westchnął głośniej niż to było potrzebne, po czym spojrzał na ciebie.
-Serio chciałbym jakoś ci pomóc, ale ta kryjówka to wszystko co mogę zrobić. Dalej musisz sobie radzić sam. Nasza współpraca raczej musi się urwać, a przynajmniej do czasu, aż sprawa z magazynem trochę ostygnie. Oczywiście zakładając, że w ogóle przeżyjesz. Chciałeś czegoś jeszcze? Muszę spadać, żeby zdać raport z całego zajścia. Aa, hasło do komputera na biurku to "jebacclarka123". Połączenie z internetem jest szyfrowane, w miarę. Mieszkanie opłacone jest do końca miesiąca, czyli możesz tu zostać w sumie jeszcze niecałe dwa tygodnie. Potem będziesz musiał znaleźć coś innego. Raczej się już nie zobaczymy, także powodzenia.

Michael Aquato
Zadręczany myślami o własnej sytuacji schowałeś pieniądze pod poduszkę, po czym postanowiłeś trochę przejść się po "szpitalu", w którym się znajdowałeś. Nogi naprawdę dawały ci się we znaki, podczas swojej misji wybiegałeś chyba swoją miesięczną normę.
Z tego co pamiętałeś, niewiele osób przeżyło ostatnią misję. Wśród nich znajdował się jednak na pewno Irn Yankobe, twój od-czasu-do-czasu klient. Nie wiedziałeś jednak gdzie inni mogą się teraz podziewać. Nie byłeś też pewny, gdzie samemu mógłbyś się teraz podziać. Byłeś ścigany przez Korporację po całej akcji swojego świętej pamięci kumpla, chociaż nie byłeś pewny, czy pościg ograniczy się do cichej roboty jakichś skrytobójców, czy skończy się oficjalnym pościgiem ze strony policji. Wiedziałeś dobrze, że to Korporacja była prawdziwą władzą tego miasta i znalezienie paragrafów na kogoś takiego jak ty nie powinno sprawić im problemu. Tak czy inaczej, żyłeś i nie musiałeś się już przejmować przestrzeganiem prawa - zupełnie nie z twojej winy z dnia na dzień życie samo rzuciło cię do przestępczego świata. Czy będziesz szukał z niego wyjścia, czy będziesz schodził do niego niżej i niżej, zależało teraz tylko od ciebie.
Pchnięty żądzą eksploracji szpitala opuściłeś swoje pomieszczenie. Rzuciłeś okiem w lewo i prawo - wyglądało na to, że to miejsce ograniczało się jedynie do dosyć długiego korytarza z zamkniętymi salami i pokojami po obu jego stronach. Z lewej korytarz kończył się zwykłą ścianą, z prawej zaś (trochę dalej), dużym wyjściem ewakuacyjnym oświetlonym na czerwono w panującym tu półmroku. Zanim jednak przyjrzałeś się bliżej temu skąpemu w jakiekolwiek detale korytarzu, wzdrygnąłeś się i odsunąłeś odruchowo dwa kroki w tył.
- Dzień dobry, panie Michaelu Aquato - odezwał się android, ten sam którego wypuściłeś z komory hibernacyjnej aby uratował wam tyłki przed cyber-potworem. Stał w tej chwili z rękami założonymi na piersi, oparty o ścianę tuż przy wejściu do twojej sali szpitalnej. Wyglądał identycznie jak wtedy gdy go pierwszy raz ujrzałeś, nadal miał na sobie kombinezon Korporacji -Czy jest pan wypoczęty? Jestem gotowy na pańskie polecenia. Proszę mówić, jeśli będzie pan czegoś potrzebował. Dopóki nie dostanę konkretnych rozkazów, zajmę się swoim domyślnym zadaniem, czyli ochroną pana życia i zdrowia. Ze względu na aktualne ustawienia, będę pana wszędzie eskortował.
_________________
> Karta postaci.
 
 
Jedius 9 Baka
Pierdolony leń


Wiek: 35
Dołączył: 26 Lut 2009
Posty: 1396
Wysłany: Nie Sie 23, 2020 8:52 am   

Słuchałem całego wywodu w milczeniu, a na ostatnie pytanie po prostu machnąłem na malowanego gościa ręką. "Jak to wszystko co możesz zrobić, Cooper, to spierdalaj" pomyślałem sobie. Naprawdę jestem w dupie. To jest dobry moment żeby podnieść tą paczkę i dobrać się do jednej z dwóch fajek. Może dym tytoniowy da mi chwilę spokoju od nerwów.

- Dzięki. - burknąłem jeszcze na odchodne, kiedy Preston wychodził. Sam w sumie nie wiedziałem, czy sarkastycznie, czy nie. Właściwie to mogli mnie przecież zostawić gdzieś w rowie. Tymczasem siedzę tutaj, zabandażowany jak ochroniarz sklepowy po wizycie imigrantów z Polski. Masakra, Irn, masakra. Dosłownie i w przenośni. Czemu - czemu w ogóle do tego doszło? Wiem oczywiście, że przeze mnie, że wpiąłem ten głupi czip, ale... patrząc na to z dala, jaki to ma sens? Będąc tym tajemniczym gościem z nagrania- co miałbym zyskać, wysyłając jakiegoś gigantycznego żywiołaka wpierdolu to bezpośredniego ataku na magazyn, w którym znajduje się ktoś, kogo akcje przynoszą ci jakąś korzyść? Kompletnie nie potrafię tego zrozumieć. Poza tym, mając taką abominację w arsenale, mógł przecież samemu po prostu wbić się w ten magazyn przez ścianę i samemu zainstalować tam wirusa, bez czekania na żaden gang, nie? Pewnie nawet te wielkie wieże obronne by go nie powstrzymały. Tak naprawdę to nawet nie jestem pewien, co go w końcu zatrzymało. A może nic nie zatrzymało i on nadal gdzieś tam jeździ i morduje ludzi? Cholera, mogłem jednak zapytać Coopera o więcej. No nic, teraz to już mało ważne.

Spojrzałem na wypalonego na wpół papierosa. Co dalej? Co mogę teraz zrobić? Myślenie o tym zaciemnionym ziomku z nagrania naprawdę wciąż nie daje mi spokoju. Mówił coś o korzyściach po misji, jeśli się nie mylę. I byciu słownym człowiekiem. To by znaczyło, że gdzieś tam na moim koncie czeka teraz osiemdziesiąt kawałków. Musiałbym do tego wyjść z chaty, bo nie będę próbował logować się do banku z kompa tutaj - po wpisaniu się własnym nazwiskiem w księgę gości mam już dość potknięć na najbliższe pół roku, a tu jeszcze nie wliczam zaufania nieznajomym szalonym naukowcom. Albo inżynierom? Kim właściwie trzeba być z zawodu, by budować wielkie kreatury z mięsa i metalu?

Po dopaleniu fajki do końca podniosłem się z miejsca i podszedłem do kompa. jebacclarka123. Czasem znajdywałem dziwne hasła podczas pomniejszych robótek zapisane na kartce w szufladzie zaraz obok komputera, przyklejone na monitor, albo na skrzynce innego, niezabezpieczonego komputera, ale tamte zazwyczaj starały się być chociaż trudne do zapamiętania - to było strasznie proste. Połączenie szyfrowane, hm? Chyba mogę się chociaż zalogować na własnego maila niepowiązanego przecież ze mną żadnym nazwiskiem. Warto sprawdzić, czy znajduje się tam coś poza zasubskrybowanymi nowinkami ze świata gadżetów. Przeczytam w sumie wszystkie wiadomości od czasu tego napadu. Jeszcze raz, ile czasu minęło od tamtej nocy?
Po tym... kolejna rzecz. Co ja... mam? Co mi zostało? Miałem trochę sprzętu ze sobą podczas tego napadu, ale czy wszystko donieśli mi tutaj? Pamiętam, że coś też podwędziłem z tego całego magazynu. W kieszeni płaszcza powinny gdzieś być protezy oczy, o ile się nie uszkodziły. Pamiętam też, że jak głupi trzymałem się jakiejś militarnej ręki. Przejdę po pokoju poszukam. Wątpię, co prawda, ale może tu gdzieś jest. Mogę też od razu sprawdzić, co to za żarcie mi zostawił w lodówce. Proszę, niech to nie będą pełne półki pasztetu i parówek.
Okno. Gdzie ja w ogóle jestem, na którym piętrze? I co to za ulica? Może coś rozpoznam spoglądając na zewnątrz. Nie znam co prawda całego Los Angeles na pamięć, ale jest szansa, że znajduję się w jakiejś okolicy tej całej budki z hotdogami, skoro Preston wybrał ją jako punkt spotkań. To by mi trochę ułatwiło orientację w terenie. No i właśnie, apropo terenu, powinienem raczej przebywać gdzieś, gdzie Serpenci mają swoje wpływy.

Muszę ogarnąć co mam zanim zdecyduję co robić dalej. Swoją drogą, mam wciąż numer do tego całego Aquato?
_________________
. . .
 
 
Tidus
Jebany farciarz


Wiek: 32
Dołączył: 25 Paź 2010
Posty: 695
Wysłany: Pon Sie 24, 2020 8:41 pm   

Inżynier zdążył w całym tym stresie i zawierusze zapomnieć o androidzie. Przyjrzał się dokładnie konstruktowi.
-Podaj swoją dezygnację i model. Wymień zasady, których musisz przestrzegać w trakcie operowania. Wszystkie. - to priorytety. Jeżeli ten model miał zaprogramowane przestrzeganie prawa i, co gorsza, wierność wobec hierarchii korporacyjnej, równie dobrze już teraz można było go wyłączyć. -Informacje o tym gdzie się znajdujemy. Co się działo między bitwą a sytuacją obecną?

Michael wysłuchał wszystkich odpowiedzi. Na koniec jeszcze rzucił, po części z ciekawości, ostatnie pytanie:
-Potrafisz odtwarzać muzykę czy wyposażono cię tylko w funkcje bojowe?
_________________


>Karta postaci.
 
 
Cinek
Najszybszy poster na dzikim zachodzie


Wiek: 36
Dołączył: 28 Kwi 2011
Posty: 378
Wysłany: Czw Sie 27, 2020 9:11 pm   

Irn Yankobe
Sięgnąłeś po paczkę papierosów, żegnając się z wychodzącym z mieszkania Prestonem Cooperem. Po zatrzaśnięciu drzwi zostałeś w pokoju zupełnie sam. Trzask odpalonej zapalniczki, odgłos pożeranego przez żar papierosa po zaciągnięciu się i szum wydychanego dymu wypełniły absolutną ciszę, jaka cię teraz otaczała. Chyba musiałeś znajdować się dosyć wysoko, skoro nie słyszałeś nawet żadnego zgiełku na zewnątrz. Zacząłeś zastanawiać się nad wieloma rzeczami na raz, próbując poskładać wszystko do kupy. Ostatnią rzeczą jaką dobrze pamiętałeś po wejściu do pojazdu-czołgu i ucieczce z miejsca kaźni przed magazynem, to potężna eksplozja. Nie wiedziałeś jednak czy potwór został przez nią zabity, czy nie. W każdym razie, teraz nie miało to dla ciebie większego znaczenia. O ile nikt nie dowie się o twojej tajnej misji, która prawdopodobnie sprowadziła na wielu członków drużyny śmierć, nie będziesz musiał przejmować się przynajmniej tą jedną rzeczą. A przynajmniej na razie. Pamiętałeś też urywkowo jak uciekaliście pancernym autem przed zastępami policji. Scena, w której zostaliście uratowani przez jakiegoś dredziarza, też dosyć dobrze zapadła ci w pamięć, było to jednak bardziej jak sen niż jawa. Na końcu zeszliście do jakiegoś kanału, w którym wywiązała się kolejna walka, tym razem z policyjnym mechem... po czym obudziłeś się tutaj.
Twoje myśli popłynęły w zupełnie inną stronę - jakby nie patrzeć, wywiązałeś się ze swojego zadania. Powinna czekać cię teraz sowita zapłata. Sytuacja na szczęście nie wyglądała dla ciebie beznadziejnie, nawet biorąc pod uwagę, że jesteś poszukiwanym przez policję zbrodniarzem. Posiadałeś w sumie dwa konta bankowe: jedno oficjalne, na twoje imię i nazwisko, oraz drugie na zupełnie inne nazwisko, założone na potrzeby "specjalnych", mniej bezpiecznych transakcji, których czasem dokonywałeś jako włamywacz. Pierwsze konto zasilane było od czasu do czasu pewnymi sumami pieniędzy od White Serpents - elegancko wyprane wypłaty z fikcyjnych firm, które rzekomo wynajmowały cię do typowo fizycznych robót, oczywiście całkowicie legalnych i zarejestrowanych. W ten sposób posiadałeś opodatkowany, czysty dochód, który nie przyciągał uwagi skarbówki. Oczywiście sumy te potrącane były z oficjalnych wypłat za misje, które otrzymywałeś w gotówce, mogłeś jednak dzięki temu bezpiecznie opłacać swoje rachunki. Niestety, skoro twoja osoba jest teraz ścigana przez prawo, oficjalne konto prawdopodobnie zostało zamrożone, tudzież zostało objęte ścisłą obserwacją. Jeśli pieniądze zostały tam przelane, pewnie nigdy ich już nie zobaczysz.
Cała nadzieja w twoim drugim koncie, niepowiązanym z twoją osobą, którego używałeś od czasu do czasu do przelewów większych niż wynosiły twoje oficjalne dochody. Niestety, jako że nie bez powodu konto to było bardzo trudno z tobą powiązać, szanse że osoba z nagrania wszystko przewidziała, znalazła owe konto i wysłała pieniądze właśnie tam - były dosyć niskie. Nadzieja jednak umiera ostatnia. Zalogowanie się do twojego pierwszego konta faktycznie obarczone było pewnym ryzykiem, tajne konto numer dwa wydawało się jednak kompletnie bezpieczną opcją. Zawsze mogłeś jednak porzucić ten pomysł, co było najbezpieczniejszym wyjściem, i spróbować poradzić sobie ze swoją aktualną sytuacją bez pomocy większych pieniędzy.
Po skończeniu papierosa zgasiłeś go w popielniczce na szafce nocnej, po czym podszedłeś do komputera. Ekran był spory, a klawiatura wygodna. Zaraz po zalogowaniu zauważyłeś datę i godzinę - był 24 października 2096, godzina 19:43. Kolejny dzień po starcie misji, cały jednak tak czy inaczej przespałeś. Przeleciałeś wzrokiem po dostępnych na pulpicie aplikacjach, szukając jakiejś przeglądarki internetowej, zatrzymując nagle oczy na jednej z ikon, której zupełnie nie spodziewałeś się tutaj zobaczyć. Poczułeś lekki dreszcz. Ikona aplikacji przedstawiała ciemnozielony, uproszczony obrazek głowy w kapturze. Twarz przedstawiała jedynie dwie małe kropki wyglądające na oczy i szeroki półksiężyc, który był zapewne uśmiechem tego ludka. Nazwa aplikacji brzmiała "Villain Super Network". Przełknąłeś ślinę, zbierając szybko w swojej głowie wszystkie informacje, jakie posiadałeś na temat tej niezwykle trudno dostępnej aplikacji. Był to program dający zaszyfrowany dostęp do najbardziej pożądanej przez złoczyńców i przestępców sieci na całym świecie. Handel nielegalną bronią, kradzionymi cyberwszczepami, mutagenami czy nawet niezarejestrowanymi mechami bojowymi był jedynie wierzchołkiem góry lodowej wszystkich usług, do których dostęp dawała ta aplikacja. Wynajmowanie płatnych zabójców, handel ludźmi, zlecanie włamań na dowolne komputery, serwery czy nawet satelity... możliwości nie było końca, o ile posiadałeś odpowiednio zasobny portfel. Dostęp do tej aplikacji posiadali przeważnie elitarni członkowie gangów i profesjonalni hakerzy, nie było to coś w stylu "zasubskrybuj już dziś za jedyne 99 kredytów na miesiąc!". Słyszałeś jedynie plotki odnośnie tej sieci, nigdy jednak nie miałeś okazji aby dostać do niej dostęp. O ile hasło do konta Prestona było takie samo jak do komputera, tudzież w ogóle nie trzeba było go wpisywać... mogłeś mieć dostęp do naprawdę zaawansowanej broni, o której większość złoczyńców twojego poziomu mogłoby tylko pomarzyć.
Otrząsnąłeś się z zamyślenia, przypominając sobie swój pierwotny zamiar. VSN nigdzie nie wybierało się z pulpitu, przynajmniej taką miałeś nadzieję. Wszedłeś na swojego maila, którego używałeś do pracy, oczywiście niepowiązanego z twoją prawdziwą tożsamością. Niestety, poza kilkoma promocjami z różnych sklepów i innych newsletterów, nie znalazłeś tam niczego. Otworzyłeś każdą wiadomość po kolei, jednak żadna z nich nie okazała się zamaskowanym mailem od któregoś z twoich znajomych.
Odszedłeś na chwilę od komputera, aby rozejrzeć się po pokoju. Nie zajęło ci długo aby zdać sobie sprawę, że cały twój ekwipunek był spakowany w jakąś torbę obok łóżka. Po krótkich oględzinach zdałeś sobie sprawę, że nie ma tam tylko twojej sportowej torby z notatkami, którą zostawiłeś w wieżyczce strażniczej na terenie magazynu. Wszystko inne - o dziwo, włącznie z wojskową protezą lewej ręki, którą ukradłeś z magazynu - znajdowało się w pakunku. Przynajmniej tyle dobrych wieści. Kolejną rzeczą, którą chciałeś sprawdzić, była zawartość około metrowej na wysokość lodówki znajdującej się przy aneksie kuchennym. Po jej otwarciu nie byłeś raczej zbytnio zaskoczony. Ani zadowolony. Trzy kilogramowe lazanie do odgrzania, dziesięć cheeseburgerów, duży karton jogurtów w różnych smakach i bliżej nieokreślona liczba małych butelek z piwem poupychanych gdzie tylko jeszcze zostało jakieś miejsce. Było ich kilkanaście, maksymalnie dwadzieścia. W zamrażalniku znalazłeś wciśnięte pudło lodów czekoladowych i dwie litrowe butelki szkockiej. Widać, że Preston nie zastanawiał się w sklepie zbyt długo i zamiast w różnorodność diety, postawił na odpowiednią dawkę kalorii. Na szczęście oszczędził ci pasztetu i parówek.
Ostatnią rzeczą, jakąś chciałeś sprawdzić, była twoja lokalizacja. Mogłeś zrobić to łatwo w internecie, wolałeś jednak tradycyjną metodę, czyli wyjrzenie przez okno jak człowiek i zobaczenie gdzie się aktualnie znajdujesz na własne oczy. No, może nie do końca własne, zależy jak na to "patrzeć". Po wyjrzeniu przez okno zobaczyłeś biegnącą wzdłuż twojego budynku dosyć szeroką ulicę pełną świecących neonów i morze otwartych, czarnych parasoli. Wcześniej nawet nie usłyszałeś, że lało jak z cebra - okna były naprawdę dobrze wyciszone. Niektórzy znajdujący się na ulicy ludzie biegli schować się pod daszkami barów, naciągając ciasno kaptury na swoje głowy. Niestety, ulica ta kompletnie nic ci nie mówiła. Udało ci się jedynie ustalić, że twoje mieszkanie znajduje się na trzecim piętrze, nie wiedziałeś jednak czy było ono ostatnie. Aby to sprawdzić, musiałbyś otworzyć okno i spojrzeć przez nie w górę. Cóż, jeśli faktycznie chciałeś dowiedzieć się, w jakiej znajdowałeś się dzielnicy, powinieneś sprawdzić swoją lokalizację na jakiejś mapie online. Co do kontaktu z Michaelem Aquato, wystarczyło skontaktować się z nim za pomocą aplikacji QuickSpeak, której używaliście do komunikowania się od czasu do czasu, gdy zaszła potrzeba spojrzenia na twoje protezy nóg. Z tego co pamiętałeś, była ona zainstalowana na komputerze Prestona. Jako że twoje konto, podobnie jak email, nie było z oczywistych powodów powiązane z twoją tożsamością, szanse wykrycia przy połączeniu były znikome.

Michael Aquato
Po twoim poleceniu android zmrużył oczy i zmierzył cię wzrokiem. Lekko się wzdrygnąłeś, ponieważ tego typu mimika wyglądała dosyć nienaturalnie u nie-człowieka.
-Tak jak pana poinformowałem przy naszym pierwszym spotkaniu: jestem androidem bojowym, model "Fatalist", wersja 0.99. Prototyp. Moim przeznaczeniem jest likwidowanie poleconych mi celów i ochrona Użytkownika, przy czym to drugie jest moim priorytetem numer jeden. Priorytetu tego nie da się nadpisać nawet bezpośrednim poleceniem Użytkownika. Nie ma możliwości zmiany Użytkownika zarejestrowanego przy pierwszym rozruchu systemu, poza instalacją aktualizacji nr 1.00. Wymaga to posiadania samego oprogramowania oraz specjalnego klucza, jako że kod dostępu do mojej jednostki głównej zmieniany jest dwieście razy na sekundę. Moim pierwotnym celem był transport do Clark Tower, gdzie aplikacja miała zostać zainstalowana, a dzięki niej moim Użytkownikiem miał zostać James Clark. Jako że mój rozruch nastąpił przed instalacją aktualizacji, uruchomiony został domyślny protokół, w którym status Użytkownika zostaje przypisany do pierwszej zlokalizowanej przeze mnie osoby. Jeśli zostanie pan zabity, system wyłączy wszystkie moje funkcje życiowe i przejdę w ponowną hibernację, zanim nie zostanie zainstalowana aktualizacja 1.00. Odnośnie wytycznych, mam wykonywać wszystkie pana polecenia wyłączając z nich te, które mogłyby zagrozić pana zdrowiu i życiu. Posiadam też ograniczenie dystansowe, nie mogę oddalić się od swojego Użytkownika na więcej niż 100 metrów. Pozostałe szczegółowe algorytmy i protokoły, którymi się kieruję, obejmują 6.159 zasad. Wytłumaczenie każdej z nich zajęłoby mi około dwóch tygodni, trzech dni, czternastu godzin i trzydziestu jeden minut.
Android mrugnął, kiedy zadałeś swoje kolejne pytania.
-Znajdujemy się w dzielnicy 2-A, w podziemnej bazie gangu White Serpents. Jeśli wyjdzie pan przez te drzwi - tutaj android pokazał drzwi ewakuacyjne na końcu korytarza. -trafi pan prosto do centrum byłej stacji metra, która stanowi w tej chwili główną kryjówkę mafii. Jeśli chodzi o to, co się stało po naszej walce z Jasonem McGonnery'm, A.K.A. Projektem Husk, wytłumaczę po kolei. Po zlikwidowaniu przeciwnika za pomocą bomby, uciekliśmy z terenu magazynu, po czym zaczęły ścigać nas trzy oddziały pościgowe i jeden szturmowy LAPD. Po dostaniu się do centrum dzielnicy 2-A, w której obecnie przebywamy, zostaliśmy uratowani przez zabójcę do wynajęcia o imieniu Raidon. Podczas gdy Raidon walczył z policją, nasza grupa uciekła do kanałów, gdzie zostaliśmy zaatakowani przez policyjnego mecha bojowego. Został on zlikwidowany przez jednego z najemników, którzy przeżyli walkę pod magazynem Korporacji. Udało nam się uciec i wydostać z kanałów za pomocą tajnego przejścia, które prowadziło do bazy głównej gangu White Serpents. Myślę, że stracił pan przytomność tuż po zejściu do kanału, prawdopodobnie z wyczerpania organizmu i odniesionych ran. Przez całą drogę pomagałem panu się poruszać. Na tę chwilę sytuacja wydaje się bezpieczna.
Android wysłuchał twojego ostatniego pytania. W odpowiedzi od razu pokręcił głową.
-Niestety nie posiadam funkcji odtwarzania jakichkolwiek multimediów. Jeśli jednak chce pan posłuchać muzyki, dobrym wyborem byłoby udanie się prosto do centrum bazy głównej White Serpents. Z moich skanów otoczenia i nasłuchiwania wygląda na to, że mają tam nieduży klub. Aktualnie grają tam muzykę gatunku Drum & Bass. Mogę tam pana zaprowadzić.
_________________
> Karta postaci.
Ostatnio zmieniony przez Cinek Pon Lut 15, 2021 2:10 pm, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Tidus
Jebany farciarz


Wiek: 32
Dołączył: 25 Paź 2010
Posty: 695
Wysłany: Czw Wrz 03, 2020 12:25 pm   

White Seprents. Majka nie powinno dziwić, że znajduje się pod pieczą gangu, ale i tak nie mógł uwierzyć, że bandziory nie zostawiły go po prostu na pastwę losu. Ciekawe, ile miało to wspólnego z przypisaniem do niego androida. Cholera jasna, pewnie teraz będą chcieli dawać mu coraz więcej ofert "nie do odrzucenia" by w pełni wykorzystać te cacko. Pewnie było warte miliardy. Wykonał gest ręką, by android poszedł za nim i udał się z powrotem do pokoju. Czas się ubrać, zabrać kasę i zmiatać stąd zanim stanie się mafijnym panem od trzymania smyczy maszyny zniszczenia.
-Chwila. - inżynier zawahał się w pół zakładania spodni, wracając wzrokiem do maszyny -Projekt Husk? Mówisz o tym gigantycznym, biomechanicznym czymś? Mówisz, że to był przed tym wszystkim człowiek? Co o tym wiesz? Posiadasz informacje na temat innych projektów Korporacji tego typu?
_________________


>Karta postaci.
 
 
Jedius 9 Baka
Pierdolony leń


Wiek: 35
Dołączył: 26 Lut 2009
Posty: 1396
Wysłany: Śro Wrz 16, 2020 12:24 pm   

A więc jednak, protezy znalazły się tu ze mną. Zadziwiające. Szczerze, to wcale nie spodziewałem się takiego wysiłku ze strony Serpentów. Z drugiej strony, tak czy siak zostałem zostawiony sam sobie żeby poradzić sobie z organami śledczymi - no tak, chuj mi w dupę. Ale być może z tym sprzętem będę w stanie coś zdziałać. Koniecznie będę musiał skontaktować się z tym całym Aquato. No, zakładając oczywiście, że on przeżył tą... rzeź. Od tego może zacznę. Odpalę QuickSpeaka i napiszę mu tylko prostą wiadomość - "Przeżyłeś?". Ale nie będę czekał na odpowiedź.

Parówek i pasztetu może nie było, ale jeszcze większym od protez zaskoczeniem było to, co znalazłem w komputerze. VSN. Czy powinienem próbować się tam wbić? Nie jestem nerdem, nie wiem, czy to działa na zasadzie jakichś kont czy nie, i pewnie mógłbym narobić Cooperowi niezłego brudu. Z drugiej strony, to on sam mnie zaprosił do rozgoszczenia się w jego sprzęcie dając mi do niego hasło. Przecież nie mógł nie wiedzieć, że coś takiego jest tu zainstalowane. Dostęp do tak ogromnego repertuaru znajomości i czarnego rynku... tylko chwila, kurwa. Przecież teraz jestem całkiem spłukany, do tego z ogonem. Spłukany- chyba, że ten tajemniczy gościu w jakiś sposób dotrzymał swojej umowy. Niepewność mnie za bardzo zżera, muszę to jakoś sprawdzić. Ale nie będę tego sprawdzać z tego komputera. Jeśli federalni w jakiś sposób dotrą do mnie jako faktycznego właściciela konta, tylko narobię sobie pewnie problemów. A jeśli już są na tropie, to konto lepiej będzie oczyścić szybciej niż później, zanim pieniążki znajdą się poza moim zasięgiem.

Mapa. Raz jeszcze wróciłem do komputera by przeanalizować okolicę w której mogę się znajdować. Muszę znaleźć we względnej okolicy placówkę banku mojego fałszywego konta. Najlepiej nie tę najbliższą, a następną w kolejności. I jakąś zautomatyzowaną, by jak najbardziej ograniczyć kontakt z ludźmi. W sumie, nawet zwykły bankomat pewnie dałby radę. Muszę po prostu dostać się do konta i je opróżnić. Potem to już niech je pies jebie. By to zrobić, oczywiście muszę stąd wyjść. A by stąd wyjść, muszę przynajmniej zasłonić jakoś ryj. Dobrze w sumie, że pada - bycie pozasłanianym będzie budzić mniej podejrzeń. Przeszukam swoje zapasy i/lub tutejszą szafę, by znaleźć jakąś bluzę z kapturem i może szalik, którym mogę zasłonić swoją gębę, co w połączeniu z ciemnymi okularami już sprawi, że normalnymi metodami, to jest bez dokładniejszego przeszukania, raczej nikt mnie nie rozpozna. Jeśli coś takiego znajdę, szukam kluczy od mieszkania. Jeśli nie, będę musiał jakoś zaimprowizować kamuflaż.
_________________
. . .
 
 
Cinek
Najszybszy poster na dzikim zachodzie


Wiek: 36
Dołączył: 28 Kwi 2011
Posty: 378
Wysłany: Pią Wrz 18, 2020 3:26 pm   

Michael Aquato
Postanowiłeś nie tracić więcej czasu i zbierać się z tej udającej szpital nory. Wróciłeś do sali aby przebrać się w swoje ubrania i spakować. Po dokładniejszym sprawdzeniu ekwipunku w reklamówkach zdałeś sobie sprawę, że dostałeś także czarny, skórzany plecak, który wyglądał na naprawdę solidny. Wewnątrz znalazłeś też litrową butelkę wody i kilka batonów energetycznych, dokładnie cztery. To chyba podarunek na wypadek, gdybyś zgłodniał po przebudzeniu. Znalazłeś też wewnątrz coś na kształt ciemnofioletowej wizytówki z numerem telefonu, nie było na niej jednak nic poza tym. Do plecaka udało ci się na styk upchać cały swój ekwipunek włączając w to bronie, nie licząc tylko pasa z narzędziami, który musiałeś założyć wokół swoich bioder. W Los Angeles noszenie broni było legalne, mogłeś więc zawsze przytroczyć do pasa jeden z pistoletów w kaburze, tudzież dać którąś z broni swojemu nowemu "podopiecznemu".
-Tak, mówię o biomechanicznym konstrukcie, który chciał nas wszystkich zlikwidować - odpowiedział ci android, czekając obok aż się ubierzesz i wydasz mu kolejne polecenia -Nie mogę tego potwierdzić na 100%, jednak wygląda na to, że jego starą tożsamością być człowiek imieniem Jason McGonnery. Nowym imieniem zarejestrowanym w jego świadomości był "Projekt Husk". Mój wbudowany skaner fal mózgowych potrafi odczytać podstawowe informacje o danej osobie czy zwierzęciu, na tę chwilę moduł ten jest jednak w fazie prototypowej i może sprawdzić jedynie czyjeś imię i nazwisko. Dlatego też nie jestem w stanie powiedzieć o tym konstrukcie niczego więcej. Nie mogę też potwierdzić, czy rzeczywiście był to projekt Korporacji, jak Pan sugeruje - bazy danych do jakich mam dostęp ograniczają się głównie do protokołów bojowych i informacji o znanych Korporacji rodzajach przeciwników, zarówno biologicznych jak i mechanicznych. Projekt Husk do nich nie należy, nie znam też żadnych innych rodzajów cyborgów które używałyby tak zaawansowanego połączenia żywej tkanki z elektromechaniką.
Pod koniec wypowiedzi androida usłyszałeś ze swojej sztucznej ręki ledwo słyszalne piknięcie. Był to wbudowany w protezę moduł komunikacyjny, który zainstalowałeś całkiem niedawno jako małe ulepszenie. Byłeś za jego pomocą cały czas połączony do sieci, która w LA była dostępna praktycznie wszędzie za darmo - jedną z kilku zainstalowanych w nim aplikacji był QuickSpeak, dzięki któremu mogłeś z łatwością porozumiewać się ze swoimi "klientami na boku". Jednym z nich był Irn, który też właśnie niespodziewanie się do ciebie odezwał. Nad zewnętrzną stroną twojego nadgarstka wyświetlał się kilkucentymetrowy, ciemnozielony hologram: "Nowa wiadomość. WaifuFaggot: Przeżyłeś?".

Moduł komunikacyjny w protezie: proteza Michaela posiada wbudowany mini-komputer, którego główną funkcją poza sterowaniem ręką, jest moduł hakujący. Wyświetlanie ekranu hakowania odbywa się za pomocą pojawiającego się dookoła otwartej dłoni hologramu. Michael zainstalował na komputerze również program do komunikacji, wykorzystujący owy hologram do wyświetlania wiadomości z aplikacji takich jak QuickSpeak czy EasyMail. Może on też z łatwością pisać i wysyłać wiadomości dzięki zaawansowanemu połączeniu nerwowemu z protezą (w ten sam sposób działa wymiana informacji z mózgiem w jego module hakującym).

Irn Yankobe
Po zalogowaniu się na swoje konto QuickSpeak na komputerze i wysłaniu krótkiej wiadomości do Michaela, otworzyłeś aplikację do map, na której mogłeś nie tylko sprawdzić wiele miejsc na całym świecie, ale i miałeś dostęp do wielu publicznych kamer, w tym w Los Angeles. Pierwszą rzeczą jaką zauważyłeś to fakt, iż znajdowałeś się obecnie w dzielnicy 1-B, sąsiadującej z tą w której jeszcze niedawno mieszkałeś, czyli 2-B. Tak się składało, że twoje aktualne miejsce pobytu znajdowało się dosyć blisko granicy - może jakieś 20-30 minut na piechotę i byłbyś na swoim terenie, do swojego mieszkania miałbyś jednak znacznie dalej.
Szybko wyszukałeś najbliższe placówki i bankomaty California Bank, banku w którym miałeś swoje tajne konto. Od razu zdałeś sobie sprawę, że w obecnej dzielnicy nie ma żadnego dużego punktu - aby do takiego się dostać, musiałbyś przenieść się do dzielnicy 2-A, czyli raczej wziąć jakieś metro. W obecnej dzielnicy znajdowały się jednak trzy zautomatyzowane placówki - jedna dosyć blisko centrum dzielnicy, może 5 minut od miejsca gdzie się znajdowałeś, oraz dwie na północy, rozstrzelone po dwóch rogach granicy z dzielnicą 1-A. Było to całkiem sporo drogi, jednak nic czego nie mógłbyś przebyć na nogach. W twojej starej dzielnicy, to jest 2-B, również znajdowało się kilka tego typu "bankomatów" twojego banku, były jednak trochę dalej od ciebie niż trzy wcześniej wymienione. Wiedziałeś też, iż wszystkie zautomatyzowane placówki które znalazłeś to tak naprawdę jednoosobowe, zamykane po wejściu pomieszczenia wyposażone w wirtualne okienko ze sztuczną inteligencją, która po weryfikacji specjalnej karty i hasła wykonuje powierzone zadania. Jak na przykład wypłata pieniędzy.
Wiedziałeś, że nie możesz teraz wyjść na zewnątrz bez odpowiedniego kamuflażu. Na twoją korzyść działał fakt, iż dzielnica 1-B była rzadko patrolowana przez policję, a jeszcze rzadziej przez oddziały Korporacji. Z drugiej jednak strony nie było tutaj tak bezpiecznie jak w twojej starej okolicy. Zdarzyło ci się raz czy dwa odwiedzić te rejony w celu wykonania misji, niestety nie znałeś ich zbyt dobrze. Instynkt złoczyńcy podpowiadał ci, że lepiej zachować tutaj ostrożność.
Przeszedłeś przez niedużą kawalerkę aby otworzyć drzwi do jedynej znajdującej się tutaj szafy. Znalazłeś w środku kilka skórzanych kurtek, sweter, czarną wełnianą czapkę, arafatkę i parę skórzanych rękawiczek bez palców. Poza tym znajdowało się tutaj też kilka par bielizny i skarpetek, nie do końca jasne było czy używanych, wyglądały jednak przynajmniej na wyprane. Niestety, nie było tutaj żadnej bluzy z kapturem - widocznie Preston nie przepadał za tego typu ubraniami, co zresztą widać było po jego punkowym wyglądzie. W twoich własnych zapasach znajdowało się tylko to co miałeś podczas misji, nie licząc torby z notatkami, którą zostawiłeś na terenie magazynu. Były tutaj też oczywiście twoje wszystkie ubrania z płaszczem na czele. Od ciebie zależało, które z tych rzeczy ubierzesz/zabierzesz na misję wyprawy do bankomatu. Z odnalezieniem klucza też nie miałeś zbytnich problemów - na ladzie aneksu kuchennego leżała czerwona karta magnetyczna odblokowująca drzwi od zewnątrz. Lepiej nie zatrzasnąć jej w środku bo mogłoby być kiepsko.
_________________
> Karta postaci.
 
 
Tidus
Jebany farciarz


Wiek: 32
Dołączył: 25 Paź 2010
Posty: 695
Wysłany: Wto Wrz 22, 2020 1:03 pm   

Mike słuchał wywodu, pakując sprzęt. Po chwili zastanowienia przekazał V-Eagle androidowi, a sam za pas wcisnął Black Panther, magazynki wciskając gdzieś między śrubokręty soniczne. Paeshbell wylądował w plecaku. W czasie całego tego segregowania przypomniał sobie o bliskiej rozładowania sondzie - czy to było na wymienne baterie, czy też mógł podpiąć ją do gniazdka, jeśli takowe znajdowało się w prowizorycznym szpitalu? Albo gdzie indziej, teraz nie powinni zostawać długo.
-Zaraz. Pierwsze co wykrywa analiza fal mózgowych to czyjaś tożsamość? Nieczęsto myślę o własnym imieniu. Zresztą- Chwila.- Mike odebrał wiadomość od Irna, na którą zaraz odpisał "Ta. Też jesteś u Serpentów?" - ...Myślałem, że raczej taka technologia wykryje, nie wiem, którą kończyną zaraz poruszę czy coś.
_________________


>Karta postaci.
 
 
Jedius 9 Baka
Pierdolony leń


Wiek: 35
Dołączył: 26 Lut 2009
Posty: 1396
Wysłany: Wto Lis 03, 2020 11:56 am   

A więc nie byłem całkiem na drugim końcu miasta. Właściwie to nawet nie tak całkiem daleko. Jeśli mnie pamięć nie myli, w tej dzielnicy służby porządkowe nie są aż tak powszechne - i dobrze. Może rzeczywiście uda mi się coś pociągnąć dalej. zapamiętałem sobie w głowie drogę do najbliższego punktu bankowego na północy - tam się skieruję. Rysując sobie mapę w pamięci, zobaczyłem odpowiedź od Aquato. A więc przeżył. "Też" u Serpentów? Nie wiem, czy nawiązywał do gangu czy może jakiejś ich placówki, ale... tak naprawdę, w tym momencie odpowiedź na oba pytania była taka sama, więc i to dokładnie napisałem. "Nie. Ale będę cię potrzebować. Odpiszę później." I z tym akcentem wylogowuję się z programu, a potem bezpiecznie wyłączam komputer.

Nie będę miał kamuflażu pierwszej klasy tymi improwizowanymi środkami, to pewne. Arafatka na twarzy i czapka na głowie muszą na ten moment wystarczyć. To oraz ostrożność. Zasłoniłem twarz jak się tylko dało, dodając do zestawu swoje ciemne okulary jeśli gdzieś się tu znajdują. Może to powinna być moja pierwsza inwestycja. Co ja pierdolę, oczywiście, że to będzie moja pierwsza inwestycja. Ale najpierw muszę wiedzieć, jaki mam budżet. Od tego wszystko się zaczyna. Biorę więc magnetyczną kartę do drzwi w kieszeń, zarzucam na siebie pierwszą lepszą kurtkę i... no, wychodzę tą normalną drogą, jak człowiek, drzwiami. Upewniam się za sobą, że na pewno są zamknięte. A potem w dół i na zewnątrz. Wolnym krokiem w kierunku automatycznej placówki banku, cały czas uważnie badając wzrokiem okolicę. Nawet, jeśli psy czy korpobojówki rzadko tu zaglądają, mogę mieć takiego pecha, by na nich trafić.
_________________
. . .
 
 
Cinek
Najszybszy poster na dzikim zachodzie


Wiek: 36
Dołączył: 28 Kwi 2011
Posty: 378
Wysłany: Śro Lis 04, 2020 11:20 pm   

Michael Aquato
Po chwili zastanowienia postanowiłeś nieco przeorganizować swój ekwipunek. Android bez słowa przyjął ofiarowaną broń, rzucił na nią tylko okiem, po czym wsunął za pas spodni gdzieś z tyłu, przykrywając broń na końcu swoim uniformem. Spojrzałeś na swoją sondę, od razu zauważając, że jej akumulator ładowany był za pomocą wysuwanego przewodu, który pasował bez problemu do ogólnodostępnych gniazdek. Nie chcąc jednak tracić czasu na ładowanie baterii teraz, zaniechałeś podłączania urządzenia do kontaktu.
-Moduł do skanowania fal mózgowych działa nie tylko jako odbiornik, ale i nadajnik, co jest podstawą jego działania - wyjaśnił android. -Technologia ta polega na wysłaniu do mózgu istoty organicznej wzmocnionych fal elektromagnetycznych będących sygnałem "pytania", przy czym proces ten ma charakter na tyle bezpośredni, że pomija on jakiekolwiek zmysły, takie jak słuch. Co więcej, wysłany sygnał i zawarte w nim dane są zamaskowane w taki sposób, że pytana osoba nie jest świadoma tego, że została o cokolwiek zapytana. Mimo to, bezwarunkowo udzielona przez mózg odpowiedź jest automatycznie wychwytywana przez zawarty w module skaner i przetwarzana. Technologia ta jest nadal w fazie rozwoju i jedynie proste pytania, takie jak o tożsamość, dają odpowiedzi trafne w około 99%. Oczywiście, jestem w stanie zapytać kogoś jakiego koloru jest trawa i również dostać trafną odpowiedź, jako że pytanie jest bardzo proste. Trudniejsze pytania obarczone są wysokim ryzykiem niepowodzenia, nie jest jednak powiedziane, że wyciągnięcie bardziej skomplikowanych informacji jest niemożliwe przy wielu próbach. Przykładem zwiększenia szans na uzyskanie poprawnej odpowiedzi może być zadawanie pytań, na które odpowiedź brzmi "tak" lub "nie".

Irn Yankobe
Po przestudiowaniu mapy i zapamiętaniu drogi do jednej z dwóch placówek na północy dzielnicy, zacząłeś przygotowania swojego improwizowanego kamuflażu. Jakby nie patrzeć, sama ulewa ograniczała widoczność w całkiem dużym stopniu, co grało na twoją korzyść. Postanowiłeś też nie tracić czasu na sprawdzanie publicznych kamer w aplikacji z mapami - co będzie to będzie. Zgarniając kartę magnetyczną z blatu wsadziłeś ją do kieszeni skórzanej kurtki, którą znalazłeś wcześniej w szafie, po czym opuściłeś mieszkanie, upewniając się, czy zamknąłeś za sobą drzwi.

BGM - Damask Rose

Było ciemno i naprawdę mokro. Jako że drogi w tej dzielnicy były dosyć kiepskiej jakości, nawet głębokie rynsztoki i odpływy kanalizacyjne nie rozwiązywały problemów powstawania dużych kałuż praktycznie wszędzie. Dla ciebie jednak nie było to problemem ze względu na całkowicie odporne na wilgoć protezy, którymi dzielnie przemierzałeś kolejne metry zalanej ulicy. Lało jak z cebra, co nie ułatwiało ci odnajdywania drogi, jednak na pewno pomagało w ukryciu swojej tożsamości. Dookoła nie dopatrywałeś się też niczego bardziej wartego uwagi, poza przydrożnymi barami, zapraszającymi świecącymi szyldami nieduże grupki uciekających przed deszczem ludzi. Starając się nie budzić swoją osobą zbytniego zainteresowania, przygarbiłeś się lekko i przyspieszyłeś kroku. Parłeś dalej.
Mijając kolejne "checkpointy", które zapamiętałeś, zaczynałeś miarowo czuć spore zmęczenie i lekki, pulsujący ból tam, gdzie zostałeś prawie-śmiertelnie zraniony podczas misji. Nie było to jednak nic, czego nie byłeś w stanie znieść podczas intensywnego marszu. Minęło na oko pół godziny, jak udało ci się dotrzeć na ulicę, na końcu której znajdowała się automatyczna placówka twojego banku. Była to szeroka ulica, na której mogłeś zauważyć tylko kilkoro ludzi stojących pod budynkami i zajmujących sie swoimi sprawami. Nikogo podejrzanego. Idąc trochę dalej wzdłuż ulicy zauważyłeś, że naprzeciwko wejścia do sporej pancernej budki będącej twoim celem, po drugiej stronie ulicy, znajduje się naprawdę duża knajpa. Drzwi wejściowe otwarte były na oścież, ze środka słychać było głośną muzykę, prawdopodobnie jakiś hard rock. Nie było żadnych okien. Nad wejściem znajdował się duży, szkarłatny szyld z napisem "Red Devil's Hub", a ponad nim jeszcze większa ikona,przedstawiająca wielką czaszkę z dwoma skrzyżowanymi rewolwerami. Oczodoły czaszki świeciły na czerwono, zaś z rewolwerów unosił się ledwo zauważalny w ulewie dym. Drugą rzeczą, którą zauważyłeś od razu, było kilkanaście czarnych motocykli wyglądających na Harley'e ustawionych w rzędzie przy przedniej ścianie baru. Zbliżając się trochę wolniejszym krokiem dostrzegłeś, jak z knajpy wyszło dwóch rosłych mężczyzn w skórzanych kurtkach. Nie wychodząc zbytnio poza mały daszek nad wejściem, zapalili papierosy i zaczęli się nimi delektować, ucinając sobie pogawędkę i patrząc na padający dookoła deszcz.
_________________
> Karta postaci.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



smartDark Style by urafaget
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 8