Wiele sfer Strona Główna Wiele sfer
Mało gier
 
FAQ :: Szukaj :: Użytkownicy :: Grupy
Rejestracja :: Zaloguj


Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: Jedius 9 Baka
Nie Mar 07, 2021 4:54 am
[MESSY HOLE #2] Odwilż
Autor Wiadomość
Jedius 9 Baka
Pierdolony leń


Wiek: 34
Dołączył: 26 Lut 2009
Posty: 1389
Wysłany: Nie Lut 07, 2021 12:11 am   

Jaszczur uniósł ramię, prawie jak w obronnym geście po wypowiedzi Terinesy; opuścił ją chwilę później, okręcając krótko łeb jakby chciał się rozejrzeć, choć oko z widocznej strony głowy pozostało skupione na rozmówczyni.
- Franciszek mówi: Rozumiem. Chodzi o sprawę biznesową, ale nie jest ona nagląca więc nie będę przeszkadzał. W jaki sposób mogę nawiązać kontakt w późniejszym terminie? - po chwili ciszy syntezator znów wypowiedział zdania jednym ciągiem, bez żadnych emocji. Jedynie na koniec ostatniego zdania głos nieco podwyżył ton, wskazując na bycie pytaniem.

Perkoz przetarł własną twarz by zauważyć, że w istocie, biała chusta w mgnieniu oka zmieniła swoją barwę na karmazyn. Miał udać się do stolików, ale został po raz kolejny zatrzymany, tym razem przez drugiego liska, tego niższego i bardziej wygadanego.
- Gdzie, gdzie, dokąd lezie! O tu tu tu siadać! - gdy się odwrócił w kierunku tego co go złapało za łokieć, zobaczył Mei złowrogo pokazującą na brzeg sceny obok siedzącego tam Dylariusa. Cóż, jako, że miał i tak w planach dołączenie do chłopaka, zastosował się do polecenia zadając swoje pytanie.
- Co, piwo? Może będzie - jako nagroda za bycie dobrym pacjentem, o! A te-- - blondynka zaczęła tłumaczyć chłopakowi z wyrzutem, ale nie dane jej było dokończyć - przerwał jej dużo donośniejszy głos.
- NIE PRZEJMUJ SIĘ, PERAKLES, TO NORMALNE! - zapewnił rywala niebieski, kładąc mu dłoń na ramieniu w czasie, gdy kobieta przed nim próbowała wytrzeć jego własną twarz z krwi; cofnęła rękę, kiedy ten odwrócił się do Lorena. - NIE ROZUMIEJĄ DOBREJ ZABAWY WIĘC ZAWSZE MUSZĄ DORZUCIĆ COŚ OD SIEBIE!
Okularnica złapała Dylariusa za żuchwę akurat, gdy ten skończył mówić, odwracając głowę z powrotem do siebie - a potem zdecydowanym ruchem złapała jego nos dłonią z chusta i szybkim ruchem, ze słyszalnym szczęknięciem chrząstki nastawiła go znów na wprost, tak, jak powinien być ustawiony. Na pewno to poczuł, bo wypuścił krótko powietrze przez zaciśnięte zęby.
_________________
. . .
 
 
Tidus
Jebany farciarz


Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2010
Posty: 692
Wysłany: Nie Lut 14, 2021 2:51 am   

'Perakles' opadł, siadając obok Dylka. Się uparły te pokojówki. Bo co, zabrudzi im podłogę krwią? Też coś. Objęty przez kompana od tłuczki skrzywił się, czując na nowo wszystkie siniaki na ciele.
-No...no. - stwierdził lakonicznie. Cholera, naprawdę przydałby się teraz alkohol. Czuł się niezręcznie z tym, że ten facet potrafił tak się drzeć po otrzymaniu bęcek, a on w sumie nie wiedział co odpowiedzieć.
-I mówią mi Perkoz. Per-koz. Jak ten ptak z śmieszną grzywą.
_________________


>Karta postaci.
 
 
Rybka


Wiek: 33
Dołączyła: 25 Kwi 2013
Posty: 251
Wysłany: Wto Lut 16, 2021 12:06 am   

Ifryta nie odpowiedziała od razu, przyglądając się Franciszkowi z miną jakby coś rozważała. Odruchowo odmówiła załatwiania teraz spraw biznesowych, ale musiała przyznać, że ciekawiło ją co może od niej chcieć łuskowaty ubrany w jakieś szmaty i używający syntezatora głosu, który wydawałby się dla niego zbyt zaawansowany technologicznie. Zamierzała teraz udać się do ambasady i pooglądać telewizję, albo coś, zabić trochę czasu w oczekiwaniu na igrzyska.
- Wiesz co, Franciszek? Zmierzamy teraz do ambasady, więc jeśli chcesz możesz zabrać się z nami. Możemy tam wstępnie porozmawiać i ewentualnie umówić się na jakiś konkretny termin, jeśli zainteresuje mnie twoja sprawa. - To powiedziawszy, przystawiła do ust zabrany wcześniej od stolika dzbanek lemoniady i opróżniła go duszkiem. Wystawiła puste naczynie w stronę diabelstwa. - Odnieś, Brii. Zabieramy się stąd.
Sferotknięta odebrała dzbanek i bez słowa sprzeciwu ruszyła przyspieszonym krokiem w stronę baru. Przynajmniej Teri nie kazała jej przepraszać pokojówek za prowokowanie tamtej myrkulytki, albo jeszcze co gorszego. Dotarłszy na miejsce dopiła wpierw swój napój ze szklanki, co by nie zostawiać resztek, a następnie odłożyła oba naczynia na ladę.
_________________
> Karta postaci.
 
 
Jedius 9 Baka
Pierdolony leń


Wiek: 34
Dołączył: 26 Lut 2009
Posty: 1389
Wysłany: Pon Lut 22, 2021 6:35 am   

Pokojówka w okularach wyciągnęła z torby małą, podłużną tubkę i uniosła ją w dłoni, kiedy Mei akurat podeszła do jej prawicy i zauważyła ten przedmiot - natychmiast złapała ją za przedramię i odepchnęła od siebie, z dala od Dylariusa zapewne.
- Nie nie nie nie, on już wyczerpał swój przydział! - stwierdziła groźnie, przepychając okularnice dalej - ku Perkozowi. Kobieta widać nie przejęła się wcale tym traktowaniem, zaraz uśmiechając do młodego Mostilla.
- HAAA? GRZYWĄ? - Dylarius wypalił w odpowiedzi, na moment odwracając się ku towarzyszowi bójki i chcąc chyba spojrzeć ku własnym włosom, ale zaraz jego głowa została znów zwrócona do przodu - tym razem przez Mei.
- Słuchaj no ty... łobuzie! - zdołała ledwie zacząć zdanie, gdy ten, po przyjrzeniu się jej, całkiem ją zagłuszył.
- NIE MA PIWA? MOŻE BYĆ I WINO! - huknął, co chyba tylko bardziej jeszcze rozjuszyło małą.

Kobieta w okularach była chyba jednak bardziej rozbawiona sytuacją niż jakkolwiek zezłoszczona. Dobyła wolną dłonią czystej chusty którą przetarła jeszcze Perkozowi twarz, poprawiając po jego własnym przetarciu, po czym pokazała mu trzymaną w drugiej ręce tubkę. Biała, rozmiaru flamastra, po przyjrzeniu się z bliska można było zobaczyć, że jedna strona zakończona jest przeźroczystą zatyczką, pod która widać było bardzo krótka igłę.
- To lekarstwo. Jedna szybka aplikacja pomoże ci poprawnie wyzdrowieć poprzez polepszenie krążenia, stymulacji komórek oraz uregulowaniu wymiany tlenu. Jesteś... półelfem, prawda? Nie masz żadnych przeciwskazań dla inozytolu? - spokojnym głosem wytłumaczyła i zapytała, starając się chyba brzmieć i wyglądać jak najbardziej przyjaźnie.


Dinozaur uniósł jedna dłoń do paszczy, niczym w geście zastanowienia - błoniaste, pionowe powieki mrugnęły raz, jedna po drugiej.
- Franciszek mówi: Byłby to dla mnie zaszczyt. Proszę tylko pozwolić, bym wpierw pożegnał się z przyjacielem. - oznajmił nie jego głos, gdy ten pokłonił łeb, oczekując potem krótkiego gestu przyzwolenia; po nim odwrócił się, by podejść do drugiego jaszczura. Jeśli ktoś chciał podsłuchiwać, na pewno mógł usłyszeć zapewnienie Franciszka, że spotkają się na festynie, na co bardziej człeczy jaszczur odpowiedział, że będzie czekał "pod sztychą". Po tym oboje skinęli sobie głowa na pożegnanie, i gdy nieznajomy skierował się do szynku, Franciszek powrócił do płonącej.
- Franciszek mówi: Jestem gotów. Mogę wyruszać. - oznajmił mechaniczny głos.

Gdy Briah dotarła do lady po opróżnieniu szklanki ku jej zaskoczeniu nagle wychyliła się zza niej niewielka głowa, która chyba była jeszcze bardziej zaskoczona. Pokojówka-niziołka z blond kucem przyjrzała się zaraz po poderwaniu się z kucek to na dzbanek, to na szklankę, aż w końcu i na diabelstwo, wystraszona wręcz. Przynajmniej tak wyglądała.
- O, a- nn- Nie trzeba było! A-ale, dziękuję bar- dziękujemy bardzo! - oznajmiła, szybko jeszcze skłoniwszy się przed wyższą od siebie. Różnica między wysokością ich oczu nie była wcale taka duża, więc mała musiała chyba stać na czymś wysokim.
_________________
. . .
 
 
Tidus
Jebany farciarz


Wiek: 31
Dołączył: 25 Paź 2010
Posty: 692
Wysłany: Pon Mar 01, 2021 4:11 pm   

-Mhm. Matka elf, ojciec człowiek. Chociaż słyszałem, że matka to bardziej krasnolud w skórze elfa, no ale wpływu na moją krew to chyba nie ma. - odpowiedział Perakles, zastanawiając się nad resztą słóż. Czym na pomiot Malada był 'tlen' albo 'komórki'? A tym bardziej 'inozytol'? Nie brzmiało jak żadne z alchemicznych smarowideł czy napojów, które znał. Zazwyczaj miały prostsze nazwy, jak 'alchemiczny ogień' czy coś takiego. No ale pewnie nie dadzą mu spokoju dopóki nie da im się czymś wyszorować. Chociaż ta igła na końcu raczej sugerowała, że to działa raczej jak tatuaż czy coś.
-Pierwsze słyszę o tym ino-cośtam. Możemy się przekonać, jeśli naprawdę nalegacie, ale czuję się dobrze. Znośnie. Do wesela się zagoi i tak dalej.
_________________


>Karta postaci.
 
 
Rybka


Wiek: 33
Dołączyła: 25 Kwi 2013
Posty: 251
Wysłany: Śro Mar 03, 2021 10:38 pm   

- Jasne. Poczekamy na ciebie. - Terinesa skinęła głową dinozaurowi, by następnie przekierować spojrzenie na rozwrzeszczanego niebieskowłosego. Prychnęła krótko z rozbawieniem. Ten facet kompletnie nie słyszał co się do niego mówi. Próbowała nawet wyobrazić sobie jak zabawne i irytujące zarazem musiałyby być próby dogadania się z nim gdzieś w podróży, w trakcie jakiejś przygody, czy nawet w mieście pośród wielu osób, które będą gapić się jak na jakiegoś debila. Chłopak pewnie niełatwe miał życie.
- Ehe. Nie ma o czym mówić. Takie było polecenie. - odpowiedziała szybko rogata. Szybko też się odwróciła i zaczęła wracać do ognistej, ale na odchodne rzuciła jeszcze krótko na pożegnanie niziołce. - Dzięki za lemoniadę.

Briah szybko dołączyła do czekającej ifryty, stając tuż obok niej. Przez tą krótką chwilę kobiety nie wypowiedziały pomiędzy sobą żadnych słów. Widząc powracającego Franciszka, Teri wyszła mu naprzeciw.
- Świetnie. To zbieramy się. - Oznajmiła i zwróciła się jeszcze do grupki pod sceną z szerokim uśmiechem odezwała się głośno, co by Dylarius również miał szansę coś usłyszeć. - Dzięki za małe przedstawienie chłopaki, ale spróbujcie następnym razem dłużej wytrzymać! Zwijamy się, więc trzymajcie się wszyscy!
- Do zobaczenia na olimpiadzie, Perkoz. - Briah uniosła dłoń i lekko nią pomachała na pożegnanie.
_________________
> Karta postaci.
 
 
Jedius 9 Baka
Pierdolony leń


Wiek: 34
Dołączył: 26 Lut 2009
Posty: 1389
Wysłany: Nie Mar 07, 2021 4:54 am   

- Nie wątpię. - Okularnica uśmiechnęła się do Perkoza uprzejmie. Położyła wolna dłoń na jego nadgarstku, delikatnie unosząc go i odwracając. - Ale im szybciej się przecież zagoi, tym szybciej będziesz mieć okazję do kolejnej walki. - oznajmiła spokojnie. Uniosła brwi spoglądając ku twarzy chłopaka i tylko nie widząc żadnego sprzeciwu z jego strony kontynuowała aplikację - wpierw zdjęła przezroczysty koniec z jednej strony, ukazując, że igła tak naprawdę jest wewnątrz krótkiej tubki, bez możliwości przypadkowego zrobienia komuś krzywdy. Gdy przytknęła koniec tej tubki do przedramienia Perkoza i przycisnęła kciukiem drugi koniec, cały zastrzyk przyssał się do jego ręki. Dopiero po chwili poczuł ukłucie równocześnie z pstryknięciem które mógł usłyszeć - na białej powierzchni lekarstwa przez krótki moment zamrugało czerwone światełko, które potem zmieniło się na żółte, a jeszcze chwilę później na zielone.
- I już. - oznajmiła pokojówka, dając radę przebić się poprzez skierowane na Dylariusa krzyki Mei tuż obok mimo bardzo spokojnego tonu. Przycisnęła kolejny raz czubek strzykawki; światełko znikło, a tubka odczepiła się od ręki - jedyny ślad jaki pozostał to miniaturowa czerwona kropka, jak po komarze. - Szybkość leczenia może różnić się od osoby do osoby. Pozwalając sobie na spekulację, twoje obrażenia będą potrzebować kilku dni. Najważniejsza funkcja stymulanta to zapobieganie niedotlenieniu mózgu oraz niewydolności serca. Zapewnienie idealnych warunków dla twojego organizmu do regeneracji. A także być nie dołożył sobie więcej krzywdy chwilową utrata świadomości i upadkiem. - wytłumaczyła dopełniająco, zakładając po raz kolejny zatyczkę na strzykawkę, a potem wsuwając ją do plastikowej koperty która była w środku torby medycznej. Uśmiechnęła się raz jeszcze, i zerknęła w bok, na druga parę, gdzie Mei bardzo agresywnie wbijała właśnie identyczną strzykawkę w bark krzykacza, który próbował jej wytłumaczyć, że wcześniej widział jak któraś z nich odnosiła na wpół pustą butelkę czerwonego wina i nawet takie mogą dać.

- M-mhm! - Niziołka wyprostowała się, jakby nagle dostała więcej pewności siebie. - Cieszymy się, że smakowało! I miłego dnia, psze pani! - odpowiedziała bardziej żywo. Pomachała też, ale tego juz briah po odwróceniu się nie widziała.
- Franciszek mówi: Oczywiście. - odezwał się głos elektroniki. Dylarius chyba nie usłyszał Terinesy w ogóle. Cała grupa mogła bez problemu opuścić lokal - w przejściu minęli się z jeszcze jedną pokojówką, niziutką elfką, która ustąpiła im miejsca ze słowami "zapraszamy ponownie do najczystszej ze wszystkich brudnych dziur".

W ambasadzie stało się dość jasne, że Franciszek nie miał pojęcia o nadchodzącym otwarciu przejścia dla gości. Wyjaśnił, że jego "sprawą" jest zebranie informacji na temat spraw legalności oraz ograniczeń dotyczących handlu międzyświatowego - był przedstawicielem Lestarskiej firmy "Chowitt", zajmującej się, jak to ujął, przetwórnią i handlem "organicznymi tkankami" co jak udało się ustalić oznaczało głównie mięso, nabiał oraz inne produkty pochodzące od wszelkich organizmów żywych. Wszelkich - i tu nawet nie próbował zataić, iż pochodzących również od gatunków myślących, takich jak między innymi człowiek. Jeśli był pytany o szczegóły, informował, że "tkanki" pochodzą z prawomocnych źródeł, między innymi z polis ubezpieczeniowych gdzie klienci mogli otrzymać zniżkę jeśli podpisali zgodę na wykorzystanie ich ciał w przypadku śmiercionośnego wypadku, jednak nie męczył tego tematu zbyt długo tłumacząc, że kapitalistyczna kultura Lestarii może być ciężka do zrozumienia dla tych, którzy nie odwiedzili jej osobiście. Tematy, które próbował jak najdokładniej poznać to zakres legalności, cło oraz dozwolone metody transportu między światami. Nie pytał wcale o możliwe zainteresowanie produktami.

Perkoz wkrótce mógł zasiąść znów z Dylariusem przy stole. Nawet dostali zapas piwa. Ich dalsza rozmowa wydawała się dość jednostronna, bo Dylarius zdawał się nie słuchać Mostilla zbyt uważnie, ale za to ten drugi mógł się trochę nasłuchać od pierwszego. O tym, jak ciężko jest tutaj znaleźć rywala do treningów. Jak wielu z tych bohaterów ucieka się do prostoty broni strzeleckiej zamiast zrozumieć "prawdziwą" walkę. O tym, że przy kolejnym spotkaniu niebieski może pokazać swojemu nowemu kumplowi pole za górą, gdzie można trenować do woli. O nadchodzącej olimpiadzie, w której nie weźmie udziału bo "nie ma czasu". A później Dylarius przegrał z Perkozem w pojedynku siłowania na rękę.
Mostillowi ciężko było zauważyć jakiekolwiek efekty lekarstwa. Ból i tak został przyćmiony przez alkohol, tak jak i trzeźwość oraz świadomość otoczenia. Zdawało się to tylko nie dotyczyć Dylariusa- choć obaj pili tyle samo, on zachowywał się jakby to była dopiero rozgrzewka, nawet, kiedy przeszli do cięższych trunków. Ma cholera zdrowie. Końcówkę spotkania pamiętał już w sumie jak przez mgłę, ale na pewno nie zapomniał, że błękitnowłosy znów zatargał go w podziemia, bo znów widział twarz tej dziwnej lisicy, która zbierała historie w zamian za nocleg. Musiał chyba znać coś wartościowego, bo obudził się na kacu w zdecydowanie nie swoim pokoju. Nie był też pewien czy to sen czy nie, ale miał w głowie obraz jakiejś istoty z czystego ognia która rzekomo wkroczyła na te samą scenę gdzie bił się z Dylariusem i rozpoczęła samotnie srogi koncert przygrywany instrumentem wyglądającym jak gitara, choć brzmiącym potężniej, jak organy. Rozpoczął się dla niego kolejny dzień w miejscu bez podziału na dni i noce, w którym musiał zdecydować co ma dalej zrobić ze swoim życiem.
_________________
. . .
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



smartDark Style by urafaget
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,02 sekundy. Zapytań do SQL: 10