 |
Wiele sfer
Mało gier
|
|
Rozdział I: The Blue Core |
| Autor |
Wiadomość |
Jedius 9 Baka
Pierdolony leń

Wiek: 35 Dołączył: 26 Lut 2009 Posty: 1396
|
Wysłany: Pon Sie 09, 2021 2:04 am
|
|
|
Sącząc to piwo zacząłem sobie powoli przypominać, dlaczego nie przepadam za tym gorzkim smakiem. W końcu jednak przestało mi to przeszkadzać, wraz z rosnącą zawartością alkoholu we krwi. No, na pewno nie był to poziom bycia pijanym, ale ta drętwa lekkość w jakiś sposób sprawiała, ze mniej mi ta gorycz przeszkadzała. Im mniej piwa pozostało w kuflu, tym rzadziej unosiłem go do pociągnięcia łyku, a częściej kołysałem spoglądając do środka, na układającą się w dziwne kształty pianę. Gdy tylko coś zaczęło się dziać, to jest dyskusja przy ladzie spowodowała przełączenie kanału na wiadomości, moja uwaga skupiła się też na tej właśnie transmisji. Co do chuja, tajfun? Popieprzyło tą pogodę, pomyślałem. Miałem już całkiem usunąć z głowy ten temat, kiedy nagle myśli skupiły się na nim ze zdwojoną siłą. Jak to gwałtownie przybrał na sile, zmienił kierunek? Nie wiem teraz, czy to przez to piwo czy ogólną panikę spowodowaną ostatnimi wydarzeniami, czy może przez oba na raz, ale zacząłem szukać w tym śladu swojej winy. Wciąż przecież nie wiem co tak naprawdę wywołałem tym pendrivem. Mała szansa by miało to jakikolwiek film na pogodę, ale najwyraźniej naoglądałem się za dużo filmów w których antagonista wykorzystuje dziwne urządzenia do kontrolowania warunków atmosferycznych na swoją korzyść. Z jakiegoś powodu nie mogłem się całkiem pozbyć tego poczucia winy. Paranoja.
Inna myśl. Godzina policyjna? Zalecenie pozostania w domu? Ulice będą puste. Firmowe placówki prawdopodobnie też, przynajmniej w większości. Nie mam pojęcia jak wielka może być skala tego tajfunu, ale brzmi to bardzo jak okazja. Jeśli nie będzie to nic, co mogłoby mnie zabić na miejscu, być może byłbym w stanie wykorzystać tę pogodę do tego by wrócić na miejsce tego napadu niezauważony i choć częściowo naprawić własną głupotę próbując dowiedzieć się co ja do kurwy nędzy zacząłem. Może też będzie tam jakiś ślad połączenia z tym... gościem, który dał mi to zlecenie. Może... a może nie. Wciąż, to moja jedyna poszlaka. Tyle, że potrzebowałbym kogoś, kto jest bardziej ode mnie ogarnięty w sprzęcie...
Spojrzałem dłużej na jedzącego Michaela. No tak. W teorii on jest taką osobą. I z tego co wiem, nie będzie Serpentowym konfidentem. Ale...
Spojrzałem w druga stronę, na Andersa. Nie mam pojęcia, kim on jest. Nie mam pojęcia, czy mógłbym zaufać komuś, kogo nie znam dłużej niż... no właściwie wcale. Musiałbym się jakoś więcej o nim dowiedzieć. I chyba w tym właśnie pomogła mi ta odrobina alkoholu, zachęcając do otwarcia gęby.
- Kim ty właściwie jesteś? Masz jakiś zawód? - zapytałem. Krótko zerknąłem dalej, ku nieznajomym w czerwieni, ale póki co raczej ich ignorowałem. |
_________________ . . . |
|
|
|
|
Tidus
Jebany farciarz

Wiek: 32 Dołączył: 25 Paź 2010 Posty: 695
|
Wysłany: Nie Sie 15, 2021 1:59 am
|
|
|
To co stało się z pierwszą połową burgera nie dało się określić inaczej, niż słowem "wpierdolenie". Nie liczył się smak, temperatura, czy jakiekolwiek inne odczucia związane ze spożywaniem obiadu - liczyło się tylko wepchnięcie czegokolwiek stałego do żołądka. Dopiero po pochłonięciu połowy kanapki, Michael spostrzegł się, że w sumie jest ona byle jaka w smaku. Jadł dalej, chociaż zdecydowanie mniej łapczywie.
Obrócił uwagę ku telewizorowi. Tsunami? Cholera, trzeba sobie znaleźć lokum do południa. Hotele pewnie będą zapchane...Chociaż czy może ufać w ogóle czemukolwiek, co jest nad ziemią, skoro ma w nich uderzyć fala czegoś, co kiedyś było wodą morską? Może powinien wrócić do Serpentów. Cholera, tylko by nie stwierdzili, że złota klatka zostanie zamknięta po uderzeniu fali.
-Jakoś parę miesięcy temu oglądałem dokument o tym, że koncerny naftowe w XX wieku wiedziały z wyprzedzeniem o swoim wpływie na środowisko, ale to zataiły dla kasy. - powiedział by poruszyć temat, wskazując telewizor kawałkiem burgera - To nas udupili, co?
Gdy Irn zadał pytanie, inżynier spojrzał się na niego. Cholera, nie tutaj. W sumie nawet nie wiedział, czy ufał regularnemu klientowi w tej kwestii w ogóle. Facet zadawał pytania, które zadają ludzie w rogu. A tacy potrafią odwalić coś głupiego.
-Technicznie rzecz biorąc, to jesteś moim ochroniarzem, nie? - Mike stuknął androida lekko łokciem i skinął ku niemu lekko głową. To bystra maszyna - ale mało to znał z pracy w korpo geniuszy, którzy w sytuacjach społecznych radzili sobie jak ryba ze wspinaczką na drzewo? |
_________________
>Karta postaci. |
|
|
|
|
Cinek
Najszybszy poster na dzikim zachodzie

Wiek: 36 Dołączył: 28 Kwi 2011 Posty: 378
|
Wysłany: Nie Wrz 12, 2021 4:39 pm
|
|
|
Ubrany w kombinezon Korporacji młodzieniec na słowa Irna odczekał chwilę, zanim się odezwał. Kiedy już otworzył usta, Michael przerwał mu swoim spostrzeżeniem.
-Zgadza się. Obecnie zajmuję się ochroną pana Michaela - odpowiedział krótko, nie dodając nic więcej od siebie. Wyglądało na to, że ciężko wydobyć z niego jakiekolwiek informacje bez ciągnięcia go za język.
Chwilę później spostrzegliście, że dwójka nieznajomych w czerwonych płaszczach z kapturami nie siedzi już przy swoich stolikach, a jest w połowie drogi przez lokal w waszą stronę. Nie podeszli oni jednak do waszego stolika, ale zatrzymali jakieś dwa metry od niego, trzymając niewielki dystans.
Obie postacie były naprawdę wysokie, wyglądały na przynajmniej 190 centymetrów wzrostu. Poza karmazynowym odzieniem i czarnymi, skórzanymi butami upiętymi rzemieniami nie było widać nic poza ich twarzami. Stojący po prawej mężczyzna był prawdopodobnie łysy, a jego czoło i okolice oczu pokryte były tatuażami, przypominającymi jakieś pismo runiczne czy coś w tym rodzaju. Miał też dosyć ciemną karnację. Po lewej stronie, ku waszemu lekkiemu zdziwieniu, stała kobieta. Trudno było opisać jej urodę, poza słowami "groźna" i "dzika". Włosy jej schowane były w całości pod kapturem, nie licząc cienkiego kosmyka białych włosów przecinającego jej twarz.
-Widzę, że nie jesteście stąd, nieznajomi - odezwał się łysy mężczyzna, podnoszą nieznacznie prawe ramię w waszą stronę. Długi, czerwony rękaw zsunął się w dół, odsłaniając dłoń z powpinanymi w jej skórę jasnozielonymi rurkami i czarnymi przewodami. -Nie wyglądacie też na przechodzących w okolicy przypadkiem turystów. Rozumiem, że szukacie schronienia, oraz... dalszej drogi. Drogi ku wolności.
-Jesteśmy przedstawicielami organizacji, która szuka obecnie ludzi do pracy - przerwała mu kobieta, odzywając się bez najmniejszego ruchu ustami, co wywołało u was dozę niepokoju. Głos jej brzmiał jak średniej jakości syntetyzator mowy. Dopiero teraz zauważyliście, że jej szyja obwiązana jest dokładnie czarną chustą, zakrywającą coś niewielkich rozmiarów wystającego z gardła.
-Zgadza się - kontynuował mężczyzna. -Szukamy najemników, którzy za godziwą opłatą ofiarowaliby nam swoje umiejętności do walki z błękitnym szaleństwem, które pochłania to miasto. Nikt nie wie jaką tragedię zwiastuje dzisiejsza burza i kogo tym razem dotknie zguba kiedy wichura ucichnie. Pod naszą opieką możecie jednak czuć się bezpieczni, a co więcej dostaniecie szansę aby pomóc w zatrzymaniu nadchodzącej apokalipsy. Jeszcze nie jest za późno, aby opowiedzieć się po dobrej stronie barykady... po stronie prawdy. Nasze Bractwo nie zostawia nikogo w potrzebie. |
_________________ > Karta postaci. |
|
|
|
|
Jedius 9 Baka
Pierdolony leń

Wiek: 35 Dołączył: 26 Lut 2009 Posty: 1396
|
Wysłany: Śro Wrz 15, 2021 12:12 pm
|
|
|
"Technicznie rzecz biorąc to jesteś moim ochroniarzem", moja dupa. Musiałem się powstrzymać, żeby nie powtórzyć tych słów na głos przedrzeźniającym tonem. Nie jestem głupi, Michael, nie pytałem ciebie, a jak mu przerywasz zanim coś powiedział to pewnie coś ukrywasz. Nie wiem, jakim poziomem nielegalnego imigranta musiałby być ten koleś, żeby chować te informacje nawet przed kimś z kim okradałeś zasrany magazyn federacji, ale najwyraźniej to temat na inny czas - zwróciłem głowę w bok, unosząc wzrok na dwójkę wysokich postaci. Kiedy przedstawiali swoje zamiary spojrzałem w kierunku barmana czy tego drugiego dziada tam, czy jakkolwiek zareagowali na podejście dwójki dryblasów. Dobrze będzie zawczasu wiedzieć, czy mogą być raczej w sztamie z tymi dwoma, czy może będą udawać że nic nie widzą.
Tak czy siak, po całym tym wyczerpującym biadoleniu odstawiam powoli kufel na blat, unosząc całkiem już głowę do góry by spojrzeć nagabywaczom w twarz.
- Człowiek próbuje odpocząć po całym dniu pracy, znajduje lokal tak bardzo na uboczu jak się tylko da w poszukiwaniu spokoju, chce napić się zimnego piwa, i ot - wskazałem ich dłonią ze zrezygnowaniem. - oto co znajduje. Kim wy w ogóle jesteście? Jak szukacie dilerów, to temu miejscu daleko do dyskoteki.
Nie chciałem wyglądać na nijak zainteresowanego, ale- kurwa no, ten głos miał swój urok. Nie mam tu na myśli żadnej sympatii do kobiety, a uznanie ze strony technofila. Zmiana głosu - to też może być dobra zabawka. Zmiana głosu, zmiana twarzy. Czeka mnie noc lurkowania w CrimeNecie. Czy tam, Villain Super Network. |
_________________ . . . |
|
|
|
|
Tidus
Jebany farciarz

Wiek: 32 Dołączył: 25 Paź 2010 Posty: 695
|
Wysłany: Nie Paź 03, 2021 12:47 am
|
|
|
Michael przyjrzał się przybyłym - czy raczej ich implantom. Czy to był domowy jury-rig czy coś profesjonalnego? Poza profesjonalną ciekawością, parę rzeczy cisnęło mu się na usta - w większości przedrzeźnianie nowo przybyłych i zapytanie ich, czy wolą wrócić do palenia węglem skoro błękitne rdzenie tak ich rażą. To dobra technologia, sam nad nią pracował, musiała być dobra. Że świat jest pełen kurew i wiele pracowników Korporacji to część z nich to inna sprawa. Ale sama technologia temu nie winiła. To jak wysadzać reaktory jądrowe ze strachu przed powtórką Czarnobyla. Samospełniająca się przepowiednia.
-Proszę państwa, ja tu tylko przyszedłem zjeść. - dodał inżynier do słów Irna i wrócił do żucia burger, patrząc się na czerwone płaszczyki z mało przekonaną miną. |
_________________
>Karta postaci. |
|
|
|
|
Cinek
Najszybszy poster na dzikim zachodzie

Wiek: 36 Dołączył: 28 Kwi 2011 Posty: 378
|
Wysłany: Czw Paź 07, 2021 1:06 pm
|
|
|
Zanim włamywacz odpowiedział dwójce nieznajomych, zerknął w stronę baru. Ku jego lekkiemu zaskoczeniu, siedzący tam "kowboj" spoglądał w stronę waszego stolika z dłonią spoczywającą na kaburze swojego rewolweru. Barman stał oparty przedramionami o ladę stołu, nie ukrywając na twarzy braku sympatii do zaistniałej sytuacji. Irn kątem oka zauważył też, że kolega Michaela również "podniósł gardę", oczywiście nie w dosłownym tego słowa znaczeniu - widać jednak było, że jest skupiony i gotowy do akcji. W tym samym czasie sam inżynier zwrócił większą uwagę na dodatki znajdujące się na odsłoniętej ręce mężczyzny, nie udało mu się jednak zbyt dobrze ocenić implantów na podstawie zaledwie kilku widocznych rurek i przewodów. Być może alkohol i zmęczenie coraz poważniej zaczęły dawać mu się we znaki.
- Jesteśmy członkami Bractwa Karmazynowego Księżyca - odpowiedział bez wahania mężczyzna w czerwonej szacie na pytanie Irna. -Nie mamy nic do ukrycia. Tak jak mówiliśmy, szukamy ludzi, którzy potrzebują celu, przynależności, schronienia, a przy okazji... chcą dobrze zarobić. Bardzo dobrze. Nasza organizacja...
- Hej, wy tam!! - wrzasnął barman z drugiego końca lokalu, przerywając mężczyźnie. - Żadnego uprzykrzania wieczoru moim gościom, rozumiemy się?! W tym lokalu swoje prywatne interesy załatwiam tylko ja, bo należy on do mnie!
Kobieta w czerwieni zamknęła oczy, po czym spuściła lekko głowę. Światła w pomieszczeniu zaczęły lekko przygasać i migotać, a z głośników w lokalu wydobył się nieprzyjemny dla uszu szum przerywany trzaskami.
- Przepowiednia przechwycona z głębin galaktyki przez naszego satelitę sprawdza się dzień po dniu, noc po nocy - rozbrzmiał w całym pomieszczeniu syntetyczny głos kobiety, wzmacniany otaczającym was nagłośnieniem. Poczuliście ciarki na plecach. Michael od razu rozpoznał, iż nieznajoma musi posiadać bardzo silny nadajnik przejmujący kontrolę nad mniej złożoną elektroniką. - Nadciągają kolejni przybysze z obcego świata, przełamując barierę wymiarów w pożodze piorunów, rozrywając harmonię tego uniwersum... gadzi przywódca i jego podwładni, uwięzieni przez SFERĘ, zakuci w łańcuchy czasoprzestrzeni, panujący nad ENERGIĄ. Tylko nadejście Zaaltorius'a, Pana Światła, może powstrzymać najeźdźców przed pogrążeniem Los Angeles w chaosie, kaźni i ciemności. Korporacja stoi na drodze do przywrócenia ładu i porządku, napędza swoje maszyny gnijącą mocą, mocą niesioną przez intruzów! Ale jutro nadejdzie dzień... TEN dzień. Dzień, kiedy błękitne szaleństwo pożre niewinne dusze i strąci je w czeluści szaleństwa...
Kowboj zeskoczył lekko z krzesła, wyciągnął swój pokaźnych rozmiarów rewolwer i zakręcił nim kilka młynków, zamykając popis wycelowaniem lufy w stronę czerwonych postaci. Zobaczyliście, że z jego wyschniętych i pokiereszowanych ust zwisa na wpół dopalony papieros. Cień kapelusza całkowicie zasłaniał jego oczy. Towarzysz kobiety z syntetyzatorem mowy położył rękę na jej ramieniu, na co ta otworzyła oczy i przerwała swój monolog. Światła w pomieszczeniu przestały migotać, szum głośników ucichł.
- Varell, wystarczy - powiedział, spoglądając w stronę baru, gdzie napięcie nerwowe wydawało się osiągać już limit. Sam barman wyglądał jednak też na trochę przerażonego. - Każdy z nas potrzebuje czasu na dokonanie wyboru i znalezienie drogi wśród mroku. Wypełniliśmy swoją misję na dzisiaj. Musimy wracać, póki burza nie uniemożliwia nam transportu. Nieznajomi... będą wiedzieć gdzie nas szukać.
Mężczyzna spojrzał na waszą trójkę po raz ostatni, po czym razem z kobietą udali się powolnym krokiem w stronę wyjścia z baru. |
_________________ > Karta postaci. |
|
|
|
|
Tidus
Jebany farciarz

Wiek: 32 Dołączył: 25 Paź 2010 Posty: 695
|
Wysłany: Pią Paź 08, 2021 1:26 am
|
|
|
Michael przypatrywał się wymianie zdań, szamając burgera. Scjentologia miała się dobrze, jak widać, tylko z innymi nazwami. Ciekawe, czy i ich "przepowiednie" wzięły się z kiepskich powieści sci-fi? No ale nie było co napinać sytuacji sięgając po broń - zwłaszcza, że Irn i Anders byli w tym znacznie lepsi. Michael zamierzał po prostu dać nura pod stół gdyby faktycznie doszło do wymiany kolekcji naboi między stronami. Ale szczęśliwie, czerwone płaszcze po prostu sobie poszły. Gdy drzwi za nimi się zamknęły, inżynier wypuścił z siebie powietrze i ściągnął okulary by je przetrzeć, nie wiedząc co zrobić z rękoma.
-Skąd się tacy biorą? Rozumiem gangi i mafie, ale kulty? W dzisiejszych czasach?
Aquato nawet nie zamierzał spoglądać w stronę kowboja. Facet zajmował się aż do teraz swoimi sprawami, niech do nich wraca. Nie ma co nawiązywać kontaktu wzrokowego. Po pięciokrotnym przetarciu, okulary wróciły na nos, gdzie ich miejsce. |
_________________
>Karta postaci. |
|
|
|
|
Jedius 9 Baka
Pierdolony leń

Wiek: 35 Dołączył: 26 Lut 2009 Posty: 1396
|
Wysłany: Wto Lis 02, 2021 10:58 am
|
|
|
No co do kurwy? Myślałem, że po tym całym szajsie z megamechem i innymi absurdami których doświadczyłem tej przeklętej nocy kilka dni temu będę miał choć przez chwilę trochę spokoju od dziwactw, ale nie, znalazły się kolejne. Pan światła? Gadzi przywódcy, jakieś sfery? No pierdolnięci. Przejęcie głośników zrobiło na mnie przez chwilę wrażenie, dopóki nie zorientowałem się o co z tym chodzi. Nie takie gry ze mną, zawodowym technofilem. Niestety, fascynacja techniką dawała mi też dużo wątpliwości w skuteczność paralizatora, który właśnie ściskałem w kieszeni, przeciwko tym technomantom. Wciąż, to było jedyne co ze sobą miałem. Czekałem po prostu na zakończenie tego monologu, przeskoczyłem znów na moment wzrokiem w kierunku barmana, czy zrobi on coś więcej czy będzie tak tam tylko stał; no ale w końcu jego krzyki przyniosły skutek i dwójka zebrała się do wyjścia.
- Do przytułku mi nie po drodze! - odpowiedziałem na ostatnią kwestię mężczyzny. Nie od razu, bo najpierw musiałem wymyślić dobrą odpowiedź, a ta odpowiedź była dobra. Niech sobie idą, cholery. Naprawdę mam już dość gówna po ostatniej przygodzie. Niech zabierają swojego boga-świetlówkę skądkolwiek przyszli. Podniosłem rękę ku barmanowi na znak, że wszystko w porządku i upewniwszy się jeszcze, że tamci sobie poszli, wracam do siedzenia przy stole.
- A cholera ich wie. Jak dopadnie cię depresja w tym gównianym mieście szukasz czegokolwiek co może dać ci pokrzepienie. - rzuciłem, łapiąc za wpół pusty kufel. - Nieważne. - Dodałem kręcąc głowa, po czym uniosłem naczynie, by wyzerować swojego stouta. |
_________________ . . . |
|
|
|
|
Cinek
Najszybszy poster na dzikim zachodzie

Wiek: 36 Dołączył: 28 Kwi 2011 Posty: 378
|
Wysłany: Pią Lis 19, 2021 3:20 pm
|
|
|
Cała sytuacja w barze, chodź z początku dosyć napięta, stosunkowo szybko dobiegła końca wraz z hukiem zamykanych drzwi do lokalu. Dwójka tajemniczych postaci znikła w szumie szalejącej na zewnątrz burzy, zostawiając was w spokoju. Barman pokręcił jedynie głową, po czym wrócił do oglądania programu telewizyjnego. Kowboj odsunął dłoń od kabury swojej broni i zajął ją na powrót trzymaniem drinka na ladzie baru.
Po dopiciu piwa Irn poczuł się dużo bardziej wyluzowany, Michaelowi zaś głód przestał dokuczać po zakończeniu swojego burgera. W przeciągu najbliższych kilku minut do baru wpadła jeszcze jakaś młodzieńcza parka nakrywająca głowy swoimi kurtkami, najwyraźniej uciekająca przed deszczem do najbliższego otwartego jeszcze miejsca na ulicy. Usiedli przy jednym ze stołów i zajęli się rozmową, nie wyglądali jednak na nikogo wartego waszej uwagi. Czas w lokalu sprawiał teraz wrażenie zatrzymania się w miejscu, dając uczucie spokoju nienaruszonego przez rozwijającą się na zewnątrz klęskę żywiołową. |
_________________ > Karta postaci. |
|
|
|
|
Tidus
Jebany farciarz

Wiek: 32 Dołączył: 25 Paź 2010 Posty: 695
|
Wysłany: Czw Lis 25, 2021 5:11 pm
|
|
|
Najedzony i zadowolony, Mike zabrał się za to, co było wymówką do wymknięcia się z baru. Włączył wyświetlacz na protezie ręki i zaczął przeszukiwać wiadomości - zarówno te ogólne jak i ze świata technicznego - nowinki na rynku, nowe patenty, tematy o nowych produktach na forum dla domowych grzebaczy (o, znowu ktoś zadał pytanie bez użycia funkcji "Szukaj", co za frajer).
-To jak? Zacząć pytać w moich kręgach o coś z tym hologramem czy coś? - zapytał Irna, krótko podnosząc głowę. Cholera, trzeba będzie też się zająć noclegiem. Można wrócić do Serpentów, tam będzie bezpiecznie - na tyle, na ile można być bezpiecznym w więzieniu.Z Andersem przy boku powinno być bezpiecznie gdziekolwiek...Z drugiej strony, cholera, czy on nie potrzebuje jakiegoś zasilania?
-W niusach mówili, ża zanosi się na burzę. Masz auto? - spytał Michael gdy Irn wstał z miejsca. A następnie spróbował zamówić taksówkę, po usłyszeniu odmowy. Powinni zdążyć zanim się rozpada - no i odcięcie od świata przez żywioł pozwoli pracować inżynierowi w spokoju. |
_________________
>Karta postaci. |
| Ostatnio zmieniony przez Tidus Czw Gru 02, 2021 2:26 am, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
|
Jedius 9 Baka
Pierdolony leń

Wiek: 35 Dołączył: 26 Lut 2009 Posty: 1396
|
Wysłany: Pią Lis 26, 2021 1:58 pm
|
|
|
Irn rzucił okiem na kolejnych gości lokalu, ale po stwierdzeniu, że są raczej niegroźni darował sobie dalsze przyglądanie się im. Westchnął na pytanie Aquato, przejeżdżając dłonią po włosach, żeby w końcu złapać kaptur i naciągnąć go na głowę tak, jak powinien być naciągnięty.
- No nie mam na ten moment innego wyjścia. Chuj by to wszystko strzelił. - stwierdził, wstając od stołu i upewniając się, ze cały jego "kamuflaż" twarzy wrócił na miejsce po piwsku. - Chodźmy. - dodał po sprawdzeniu, kierując się już ku drzwiom. Zastanawiał się teraz, czemu właściwie padła z jego strony taka propozycja jak sprawdzenie tej łapy osobiście? Ten cały "ochroniarz" w ogóle mu się nie podobał. Nie chciał mu pokazywać swojej tymczasowej nory. Z drugiej strony, gadał przy nim otwarcie o ukrywaniu się przed pałami, hologramach i w ogóle, wszystko z odsłoniętym ryjem. Na dobrą sprawę już jest usrany po pachy, szczególnie, że gościu mógł mieć sztuczne oczy z możliwością robienia fotografii. Więc... Teraz to już tam chuj. Najwyżej obudzi się martwy albo coś. Chociaż martwi chyba się nie budzą, zazwyczaj.
Pchnął (albo pociągnął) skrzydło drzwi, żeby zobaczyć, co to za pogoda że młodziki przed nią uciekli.
- W tym momencie nie mam nawet deskorolki. - odparł, średnio chętny na spacer w ulewę. |
_________________ . . . |
|
|
|
|
Cinek
Najszybszy poster na dzikim zachodzie

Wiek: 36 Dołączył: 28 Kwi 2011 Posty: 378
|
Wysłany: Nie Gru 05, 2021 11:24 am
|
|
|
Dla zabicia odrobiny czasu Michael użył wyświetlacza holograficznego w swojej protezie do szybkiego przejrzenia kilku nowinek technologicznych. Niestety szybki przegląd tego typu list newsów kończył się na byciu bombardowanym clickbaitami w stylu "Nie policzyłeś impedancji pętli zwarcia przy wymianie półprzewodników w protezie? Możesz mieć kłopoty.", albo "Kupno tańszego zamiennika serwonapędów online - prawdopodobnie szuka cię policja". Niestety, inżynier czuł się na tę chwilę zbyt słabo aby skupić się na czymkolwiek wymagającym większego zaangażowania szarych komórek, a stan dosyć mocnego już podchmielenia w tym nie pomagał. Może warto było wrócić do lektury dnia następnego.
Irn w tym czasie obserwował nowych gości lokalu, szybko jednak z tej akcji zrezygnował - dwójka młodzików była tak wyluzowana, że nic nie wskazywało na to, aby mogli być potencjalnym zagrożeniem. Zaraz po tym spróbował naciągnąć kaptur na głowę, szybko jednak sobie przypomniał że jedyne co ma to czapka, a skórzana kurtka nie ma z tyłu nic ekstra. Tak czy inaczej po upewnieniu się, że jego kamuflaż sprzed wejścia do lokalu jest na swoim miejscu, włamywacz wstał i ruszył w stronę drzwi wyjściowych. Kiedy do nich podszedł i chwycił za masywną klamkę, poczuł wyraźną blokadę. Uchwyt ani drgnął.
- Znowu to samo... Bardziej od sekciarzy nienawidzę tylko darmozjadów. Czemu nawet jeden wieczór nie mogę mieć chwili spokoju z szumowinami tego pokroju - głos barmana dobiegł was zza lady. Michael i jego ochroniarz nadal siedzieli przy stole, ten pierwszy z odpaloną aplikacją do zamawiania taksówki. -To, że zrobiliście sobie ze mnie kelnera mógłbym wam wybaczyć ze względu na aparycję typowych świeżaków co mają jeszcze mleko pod nosem, ale wychodzenie bez zapłaty, kolego...
Barman podparł łokieć o ladę baru i wycelował palcem wskazującym prosto w Irna, który przed chwilą próbował otworzyć drzwi baru.
- Florida, wyciągnij od tego pana solidny napiwek. Tacy i tak rzadko do mnie wracają.
- To oficjalne zlecenie? Wiesz, że nie jestem chłopcem na posyłki... - kowboj dopił drinka ze swojej szklanki, po czym zeskoczył z wysokiego krzesła i szybkim ruchem wyjął swój rewolwer, celując nim "z biodra" w stronę włamywacza. - ...ale i tak nie miałem dzisiaj nic w planach poza uchlaniem się burbonem, także niech będzie. Szykuj następną butelkę, George, piję dzisiaj za twoje. A ty młody, kieszenie na wierzch i wyskakuj z ich zawartości. Bierzemy wszystko bez 100 kredytów... żebyś mógł kupić sobie tą deskorolkę i wrócić bezpiecznie do domu. Taki ze mnie dzisiaj miły koleś.
Kowboj zaczął powolnym, nieco chwiejnym krokiem iść w stronę Irna, nie zwracając zbytniej uwagi na siedzących po prawej stronie od wyjścia Michaela i Andre. Irn zauważył, że broń mężczyzny nie jest na pewno zwykłym rewolwerem i jest w jakiś sposób zmodyfikowana. Bardziej martwił go czerwony punkcik świecący z głębi cienia kapelusza w miejscu, gdzie powinno być prawe oko. Na wyświetlaczu w protezie Michaela pokazał się komunikat "Taksówka przyjedzie za 4 minuty." |
_________________ > Karta postaci. |
| Ostatnio zmieniony przez Cinek Nie Gru 05, 2021 12:42 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
|
Jedius 9 Baka
Pierdolony leń

Wiek: 35 Dołączył: 26 Lut 2009 Posty: 1396
|
Wysłany: Nie Gru 05, 2021 12:23 pm
|
|
|
Drzwi zamknięte, droga stop, access denied. Miałem właśnie zacząć kontemplować co za kretyn zablokował drzwi, ale głos który zaraz usłyszałem od razu rozwiał wszystkie wątpliwości. Uprzejmie wytłumaczył też oczekiwania właściciela lokalu co do następnych stopni postępowania, kiedy odwracałem się by spojrzeć w kierunku mówcy i wkrótce potem zobaczyć wycelowaną w siebie broń. No zajebiście. Wszystko bez setki chcą wziąć? Na to musiałem aż nachylić nieco głowę i zsunąć palcem w dół okulary, by lepiej słyszeć, bo jak słabo widzę to chyba słabo słyszę - czy ten gość właśnie zażądał sobie moich dziesiątek tysięcy za kubek szczyn bo zechciałem zobaczyć pogodę na zewnątrz?
- Jakbym miał wywalić wszystko z kieszeni to by dopiero w następnym millenium archeologowie kończyli zeskrobywać cię stąd szczoteczkami do zębów. - odpowiedziałem pierwsze co mi przyszło na myśl, co było oczywiście blefem. Co to za oko, smart-link z bronią? Kurwa, słabo byłoby oberwać z takiego gnata zanim jeszcze wykurowałem się z rozpiłowania bebechów kilkumetrową piłą łańcuchową. W sumie to nawet i bez tego byłoby słabo. - Poza tym, jeśli mam przy sobie pięć dych, to musiałbyś mi dać drugie tyle. Na deskorolkę. - zdjąłem całkiem okulary, wskazując ich kantem dziadka z rewolwerem. W sumie to nawet nie jest do końca kłamstwo bo faktycznie mam pięćdziesiąt, tylko, że tysięcy. Tak czy siak, to jest moment w którym warto skupić całą elektronikę swoich oczu na postaci dziada i poddać go analizie. Mieć przede wszystkim na uwadze czy dłoń na rewolwerze nie dostaje skurczu, bo to może oznaczać próbę oddania strzału - wtedy natychmiast próbuję zrobić unik w bok, by dopaść najbliższego pustego stołu i wywrócić go na bok, tworząc sobie zasłonę. Może i nie chronią one przed pociskami, ale chronią przed wzrokiem co pociski posyła. Gdyby jednak jeszcze nie miało do strzelania dojść, próbuję odnaleźć i zidentyfikować cały chrom na kolesiu, żeby wiedzieć czego mogę się po nim spodziewać. |
_________________ . . . |
|
|
|
|
Tidus
Jebany farciarz

Wiek: 32 Dołączył: 25 Paź 2010 Posty: 695
|
Wysłany: Czw Gru 09, 2021 10:42 pm
|
|
|
No nie można się najeść i wypić piwka w spokoju. Zawsze kurwa coś w tym mieście. Michael przyjrzał się, czy barman lub kowboj nie przyglądają mu się akurat, jak wyciąga banknoty z kieszeni. Odliczył mniej-więcej należne za cały stolik po czym głośno się odezwał.
-Próbujesz być miły, mówisz kumplowi, że stawiasz, a ci mu za to grożą bronią. - Mike położył banknoty na blacie z trzaskiem dłoni, by zwrócić na siebie uwagę. -Proszę, opłacone. Dżentelmeni wybaczą, że tak późno, ale trudno się liczy po pijaku.
Mike miał szczerą nadzieję, że na tym się skończy. Nie w smak była mu strzelanina w dniu wyjścia ze 'szpitala'. A Irnowi kurna policzy za to ekstra przy rozliczaniu za pomoc techniczną. |
_________________
>Karta postaci. |
|
|
|
|
Cinek
Najszybszy poster na dzikim zachodzie

Wiek: 36 Dołączył: 28 Kwi 2011 Posty: 378
|
Wysłany: Czw Gru 09, 2021 11:47 pm
|
|
|
Kowboj po chwili swojego spaceru zatrzymał się w miejscu, utrzymując dystans kilku metrów od Irna i słuchając co ten ma do powiedzenia. Chyba nie do końca zrozumiał tekst z archeologami i szczoteczkami, bo zaczął drapać się lufą rewolweru po skroni, co nie wyglądało zbyt bezpiecznie z jego strony. Dodatkowo informacja o słabej zasobności portfela włamywacza chyba trochę go zniechęciła.
Chwilę niezręcznej ciszy przerwało uderzenie banknotem stukredytowym o stół przez Michaela - może było to trochę na wyrost jak na trzy piwa i biedaburgera w zapomnianej przez Stwórcę spelunie, jednak sytuacja nie sprzyjała ryzykowaniu niedopłaty. Barman zerknął w stronę stołu, krzywiąc się lekko i kręcąc głową.
- Nie ma mowy - powiedział, chyba dając do zrozumienia, że nie zostanie tym tak łatwo przekupiony, po czym skinął na kowboja. - Bierz kasę od tego zamaskowanego i niech zabierają stąd swoje tyłki. Dosyć mam na dzisiaj zadawania się z dzieciarnią.
Mężczyzna z rewolwerem z powrotem skierował broń w stronę Irna z krótkim westchnięciem. Nadal był około trzech do czterech metrów od włamywacza, trochę za daleko aby wdać się w natychmiastową walkę w zwarciu.
- Tak jak mówiłem, kieszenie na wierzch i jazda stąd, biedaku. |
_________________ > Karta postaci. |
|
|
|
|
|
|
smartDark Style by urafaget Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |