<?xml version="1.0"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xml:lang="pl">
		<id>http://xantesa.net/Wiki/api.php?action=feedcontributions&amp;feedformat=atom&amp;user=Vilquor</id>
		<title>Metawiki - Wkład użytkownika [pl]</title>
		<link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://xantesa.net/Wiki/api.php?action=feedcontributions&amp;feedformat=atom&amp;user=Vilquor"/>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://xantesa.net/Wiki/index.php/Specjalna:Wk%C5%82ad/Vilquor"/>
		<updated>2026-04-29T16:14:23Z</updated>
		<subtitle>Wkład użytkownika</subtitle>
		<generator>MediaWiki 1.26.2</generator>

	<entry>
		<id>http://xantesa.net/Wiki/index.php?title=Lekarz&amp;diff=919</id>
		<title>Lekarz</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://xantesa.net/Wiki/index.php?title=Lekarz&amp;diff=919"/>
				<updated>2019-10-19T12:19:34Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;Vilquor: /* Historia/Rola */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;[[Category:Postaci]][[Category:Wayfarer Iota-37]][[Category:Projekt Wayfarer]]&lt;br /&gt;
{| class=&amp;quot;wikitable&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot; cellspacing=&amp;quot;0&amp;quot; align=&amp;quot;right&amp;quot; width=&amp;quot;256px&amp;quot;&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
| {{Postać&lt;br /&gt;
|name=Jakub Grzebyk&lt;br /&gt;
|foto=JakubGrzebyk.png&lt;br /&gt;
|imie=Jakub&lt;br /&gt;
|nazwisko=Grzebyk&lt;br /&gt;
|tytuly=Lekarz&lt;br /&gt;
|skad=[[REAL]]/[[Zhang-York Industries]], Saratow&lt;br /&gt;
|rasa=Człowiek&lt;br /&gt;
|seks=Mężczyzna &lt;br /&gt;
|data=-- -- 2168&lt;br /&gt;
|wiek=35 lat&lt;br /&gt;
|h=195 cm&lt;br /&gt;
|w=84 kg&lt;br /&gt;
|karn=Kaukaska&lt;br /&gt;
|oczy=??&lt;br /&gt;
|wlosy=??&lt;br /&gt;
|lokum=[[Korweta Wayfarer]]&lt;br /&gt;
|job=Lekarz Projektu Wayfarer}}&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
Jakub Grzebyk jest jednym z członków ekspedycji [[Projekt Wayfarer|Wayfarer]]. Niech sam coś o sobie napisze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Historia/Rola==&lt;br /&gt;
Bardzo łatwo jest znaleźć informacje o Doktorze Jakubie Grzebyku w internecie czy eterze. Urodzony 9.01.2168 r. jest jedynym dzieckiem biednego małżeństwa z jakiegoś umierającego miasteczka, leżącego przy południowym brzegu Morza Bałtyckiego. Potrzeba wyrwania jego rodziny ze strefy biedy, zagoniła młodego Grzebyka na na studia medyczne. Nie był genialnym dzieckiem, nie wykazywał się zwiększoną umiejętnością zapamiętywania przeczytanego materiału, nic z tych rzeczy. Ciężka praca, noce zawalone nad książkami i kompletny brak przygód czy przyjaciół były jedynymi wyznacznikami jego okresu studiów. Czy przedłożyło się to może na niesamowite wyniki w nauce, najlepsze oceny i dyplom z wyróżnieniem? Może w jakiejś fikcyjnej opowieści tak właśnie by było. W życiu jednak rzadko tak się dzieje. Świadectwo Jakuba nie było złe, ale daleko mu było do najlepszego wyniku. Nie mniej otrzymał swój dyplom doktorancki i pozwolenie na wykonywanie zawodu. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Miłość==&lt;br /&gt;
Czasem to te małe rzeczy sprawiają, że człowiek jest szczęśliwy. Jak na przykład jedna pacjentka, która z jakiegoś powodu wciąż przychodzi do kliniki, w której pracujesz z wymyślonymi chorobami. Takimi, jak &amp;quot;chronodysoetylapatia&amp;quot;. Takie słowo nawet nie istnieje! Teraz już istnieje w słowniku Jakuba Grzebyka i opisuje reakcje organizmu na widok innej osoby. Obsesyjne myśli ukochanej osobie, blade oblicze, wzrok utkwiony w martwym punkcie, podkrążone oczy, bezsenność, palpitacje serca, nieregularny puls, lekki stan podgorączkowy i uczucie chłodu z nim związane, utratę apetytu, spadek masy ciała, bóle żołądkowe, rozkojarzenie, rozmarzenie, niepokój, uczucie rozpaczy, łkanie, depresję, manię, napady agresji, szybkie zmiany nastroju (od głupkowatego śmiechu po depresję), frustrację, emocjonalny galimatias, ponure myśli, a nawet torpor.&lt;br /&gt;
Jakub Grzebyk odkrył w sobie te właśnie objawy w starożytnych księgach opisane, jako &amp;quot;Choroba z miłości&amp;quot;. Właściwie to należałoby powiedzieć &amp;quot;Antycznych&amp;quot;, gdyż już w XX wieku skreślono tę chorobę z ksiąg medycznych. Nie zmieniało to faktu, że Jakub na nią właśnie cierpiał, rozpoznał wszystkie objawy.&lt;br /&gt;
Postanowił zaprosić pacjentkę na kolację przy jej następnej wizycie. Oświadczył się jej trzy lata później. Kiedy minęły kolejne dwa, wzięli ze sobą ślub. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Praca==&lt;br /&gt;
Bardzo szybko Doktor Grzebyk zyskiwał na popularności wśród swoich pacjentów. A to dlatego, że wraz z umiejętnościami i wiedzą, miał do nich swoje podejście. Jakie? Był szczery. Oczywiście, nie wszyscy pacjenci doceniają szczerość. Właściwie to mało kto ją docenia. Każda osoba, pracująca z ludźmi o tym wie. Szczerość to towar przereklamowany. Każdy o niej mówi, ale nikt tak naprawdę jej nie chce. I doświadczeni lekarze o tym wiedzą, dlatego starają się budować nadzieję, odwlekać złe wieści albo próbować rożnych, nieinwazyjnych sposobów leczenia. Jednak Jakub uważał to za stratę czasu. Osłabianie organizmu pacjenta lekami, o których nie wiemy czy zadziałają tylko po to, by nie powiedzieć mu, że ma raka, Doktor Grzebyk uważał za karygodne. Bo jeśli nie pacjent ma wiedzieć, to kto? Oczywiście pacjent będzie zły, smutny, będzie się bał. Będzie zaprzeczał, będzie płakał. Pójdzie do innego lekarza, ale pójdzie z gotową diagnozą. Nawet, jeśli inny lekarz będzie &amp;quot;owijać w bawełnę&amp;quot;, jego metoda leczenia pacjenta zostanie nakierowana przez diagnozę Grzebyka. I to może wystarczyć, by ocalić pacjentowi życie. &lt;br /&gt;
&amp;quot;Co takiego? Jeśli pacjent odejdzie ode mnie, nie zostawi u mnie pieniędzy? Tak, wiem o tym.&amp;quot;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Cień Przeszłości==&lt;br /&gt;
Podobnie, jak w przypadku szczęścia, małe rzeczy również mogą sprawić, że nasze życia obrócą się w perzynę. Jest kilka dat, które Doktor Grzebyk nie zapomni nigdy w życiu. Pierwszą jest 9.01.2168 r. naturalnie, dzień jego urodzin. Każdy o tym dniu pamięta, choćby nie wiadomo jak mocno się starał zapomnieć. Drugą pamiętną datą jest 29.06.2195 r. Tego właśnie dnia Jakub Grzebyk zakończył swoją naukę praktyczną zawodu i zdał egzamin państwowy. &lt;br /&gt;
Jeszcze 15.05.2195 roku po raz pierwszy zaprosił swoją przyszłą żonę na kolację. Jeśli zapytać go o 20.10.2200 r. powie nam, że był to wyjątkowo ciepły październik. Oczywiście koncept pór roku zanika w ostatnim półwieczu i powoli przyzwyczajamy się do myśli, że zimy raczej nie ma w klimacie umiarkowanym, ale tamtego dnia, oj tamtego dnia było jeszcze cieplej niż zwykle. Oczywiście to może być tylko jego punkt widzenia, wszak to był dzień jego śluby. &lt;br /&gt;
Ostatnią datą, jaką będzie pamiętał zawsze jest początek roku 2202. Ostatni dzień stycznia, jeśli mamy być dokładni. Wtedy to do przychodni, w której pracował, przyszła pacjentka w ciąży. Młoda dziewczyna, dziecko właściwie. Miała może szesnaście lat, całe życie przed sobą. Była brudna, zapłakana. Miała objawy odwodnienia i anemii. Dziewczyna prosiła o pomoc. Padła ofiarą gwałtu trochę ponad pół roku wcześniej. I nosiła w sobie owoc tego gwałtu. Niestety, mimo obietnic, rodzina i chłopak odwrócili się od niej, od tamtej chwili, czyli od jakiegoś tygodnia, krążyła po mieście pozbawiona domu, żebrząc na ulicy i szukając pomocy. W akcie desperacji zaczęła przychodzić do kolejnych lekarzy, błagać ich o usunięcie dziecka, które, jak myślała, było przyczyną jej tragedii. Jednak lekarze odmawiali jej pomocy. Dziewczyna nie rozumiała dlaczego, ale Doktor Grzebyk wiedział doskonale. Na tak rozwiniętym płodzie nie przeprowadza się aborcji. Jednak dziewczynka zapowiedziała, że odbierze sobie życie, jeśli Doktor Grzebyk nie wyjmie z niej dziecka. &lt;br /&gt;
Czasem, kiedy spojrzeć komuś w oczy, można rozpoznać czy ten ktoś blefuje. Jakub Grzebyk wiedział, że dziewczyna już postanowiła. Wiedział, że on mógł mieć podobny wzrok, kiedy zdecydował się być lekarzem. Rozpoznał ogień determinacji i w jej głowie, w jej własnym świecie nie miała nic do stracenia. W jej mniemaniu ciąża i tak odebrała jej dawne życie, a nowego na ulicy nie chciała.&lt;br /&gt;
Jakub Grzebyk zgodził się i jeszcze tego samego dnia przeprowadził operację.&lt;br /&gt;
Dziewczynka zmarła na stole operacyjnym 1.02.2202 r. Okazało się, że dziewczyna miała depresję, której Jakub nie rozpoznał. Uciekła z domu, a jej rodzina przez cały czas jej szukała. Całkiem bogata i wysoko postawiona rodzina, to bardzo ważne. Stracili nie tylko córkę, ale wnuczka i dołożyli wszelkich starań, by sprawa w sądzie zakończyła się po ich myśli. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Depresja==&lt;br /&gt;
Utrata licencji lekarskiej to duży cios dla kogoś, kto całe swoje życie ułożył tylko pod bycie lekarzem. Jakub Grzebyk patrzył, jak cały jego świat wali się pod jego stopami i nie mógł zrobić nic, by temu zapobiec. Współpracownicy się od niego odwrócili, żona odeszła pół roku po tragedii, nie mogąc znieść apatii swojego męża. Nie rozwiodła się z nim, ale sąd rodzinny zarządził separację. Nic dziwnego, że Jakub Grzebyk popadł w depresję. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Przyjaciel?==&lt;br /&gt;
Czasem zdarza się tak, że w otrzymujemy pomoc z najmniej oczekiwanego źródła. Jak na przykład szef konkurencji w interesach. Albo rywal ze studiów. To drugie przydarzyło się właśnie Jakubowi. Robert Stepakowski, prymus w akademii medycznej, dowiedział się o błędzie i następującej po nim tragedii Grzebyka. &amp;quot;Jest skończonym dupkiem, ale też cholernie dobrym lekarzem. Szkoda marnować jego umiejętności&amp;quot;, jak wspomina o tym sam Doktor Stepakowski. Użył swoich znajomości, by szybko przywrócić Grzebyka do wykonywania zawodu. Wymagało to dużej dawki antydepresantów, środków uspakajających i papierosów, ale Jakub Grzebyk odzyskał pozwolenie na wykonywanie zawodu. Co prawda tylko w biednych dzielnicach i tylko jako lekarz pierwszego kontaktu, ale znów mógł legalnie nałożyć stetoskop i kitel. A także sam sobie przepisywać leki, które mu pomagają. &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Prawo i bezprawie==&lt;br /&gt;
Oczywiście wyrok sądu nie powstrzymał Doktora Grzebyka przed przeprowadzaniem operacji na pacjentach. Stoczył się całkiem nisko. Z życia w centrum, na biedne obrzeża miasta. W tych rejonach rządzą gangi narkotykowe, a ulice to ich pole bitwy. Ofiary strzelanin były częstszym widokiem niż ofiary przeziębienia. Policjanci, członkowie jednego czy drugiego gangu, przypadkowi przechodnie, nie miało znaczenia kim się było i z kim przystawało. Klinika Grzebyka była terenem neutralnym, dostępnym dla wszystkich i wolnym od przemocy. &lt;br /&gt;
&amp;quot;Nie będziecie się napierdalać w mojej klinice! Chcesz mnie zabić? Zastrzelić z tej pukawki?! Proszę bardzo! Strzelaj! Tylko upewnij się, że masz wymówkę dla swojego szefa! Będzie chciał wiedzieć, co stało się z jedynym lekarzem, który jest gotów Was łatać bez powiadomienia glin!&amp;quot; &lt;br /&gt;
Z jakiegoś powodu to podziałało.   &lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Ekscentryczny samotnik uzależniony od psychotropów i pozbawiony poczucia humoru. Wyleczy Cię, ale nie zależy mu na tym, żebyś czuł się przy tym dobrze. Boli? Dobrze! Znaczy, że jeszcze żyjesz. Bólem zajmiemy się później&amp;quot;&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Vilquor</name></author>	</entry>

	<entry>
		<id>http://xantesa.net/Wiki/index.php?title=Pi%C4%99%C4%87&amp;diff=917</id>
		<title>Pięć</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://xantesa.net/Wiki/index.php?title=Pi%C4%99%C4%87&amp;diff=917"/>
				<updated>2019-10-19T10:00:20Z</updated>
		
		<summary type="html">&lt;p&gt;Vilquor: /* Historia/Rola */&lt;/p&gt;
&lt;hr /&gt;
&lt;div&gt;[[Category:Postaci]][[Category:Wayfarer Iota-37]][[Category:Projekt Wayfarer]]&lt;br /&gt;
{| class=&amp;quot;wikitable&amp;quot; cellpadding=&amp;quot;0&amp;quot; cellspacing=&amp;quot;0&amp;quot; align=&amp;quot;right&amp;quot; width=&amp;quot;256px&amp;quot;&lt;br /&gt;
|-&lt;br /&gt;
| {{Postać&lt;br /&gt;
|name=Jonathan Karchevsky&lt;br /&gt;
|foto=Piec.png&lt;br /&gt;
|imie=Jonathan&lt;br /&gt;
|nazwisko=Karchevsky&lt;br /&gt;
|tytuly=Pięć&lt;br /&gt;
|skad=[[Zhang-York Industries]], Warszawa(?)&lt;br /&gt;
|rasa=Człowiek&lt;br /&gt;
|seks=Mężczyzna &lt;br /&gt;
|data=-- -- 2173&lt;br /&gt;
|wiek=30 lat&lt;br /&gt;
|h=180 cm&lt;br /&gt;
|w=100 kg&lt;br /&gt;
|karn=Kaukazka&lt;br /&gt;
|oczy=?&lt;br /&gt;
|wlosy=Rude&lt;br /&gt;
|lokum=[[Korweta Wayfarer]]&lt;br /&gt;
|job=Ochrona Projektu Wayfarer}}&lt;br /&gt;
|}&lt;br /&gt;
Johnatan Karchevsky jest jednym z członków ekspedycji [[Projekt Wayfarer|Wayfarer]]. Niech sam coś o sobie napisze.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Historia/Rola==&lt;br /&gt;
W cywilizacji, gdzie praktycznie wszystko już istnieje, wszyscy to znają i jest już oklepane, poczucie samospełnienia i bardzo ludzkiego zapotrzebowanie na oryginalność są towarami niezwykle luksusowymi. Nic dziwnego, że bardzo popularne są tu, prócz wspomnianego wcześniej wirtualnego świata, róznego rodzaju używki i stymulanty - a jednym z najbardziej popularnych, a zarazem niezwykle łatwo dostępnym jest... adrenalina.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Młody policjant, a właście już ex-policjant zna to uczucie bardzo dobrze. Jako miłośnik sportów ekstremalnych wybudował u siebie znakomity refleks objawiający się w ekstremalnych sytuacjach, podzielność uwagi która potrafi się w człowieku odblokować tylko gdy zdejmie z siebie limity. Wykształciło to u niego też pewne poczucie pychy - w końcu ktoś, kto nigdy nie próbował wspinaczki na szczyt międzyplanetarnego nadajnika świetlnego, albo skoku z jednego pędzącego samochodu na drugi nie ma pojęcia czym jest życie pełnią życia - i lepiej żeby się nie mądrzył, bo zostanie mu to ostro wytknięte. Niestety, ta pewność siebie obróciła się dla Piątki w wielkiego pecha.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Podczas z jednej z akcji w której Pięć był tylko jednym z policjantów zabezpieczającym teren wokół budynku do którego weszła ciężko opancerzona grupa sił specjalnych, coś poszło mocno nie tak. Ściana budynku została wyrwana z fundamentów przez nagłą ekspozję; odłamki i latające pręty zbrojeniowe mocno poturbowały oddział Piątki. On zaś wbrew rozkazom by trzymać się z dala, popędził do środka stwierdzając, że przecież musi wziąć sprawy w swoje ręce bo specjalni sobie nie radzą. Ucinając historię krótko, udało mu się pośród pobojowiska odnaleźć uzbrojonego mężczyznę który nie miał na sobie munduru policji. Po dłuższej wymianie ognia rozpoczętej przez nieznajomego, Piątka zyskiwał coraz większą przewagę, raniąc domniemanego terrorystę kilkukrotnie zanim strony były zmuszone do bardziej bezpośredniej walki wskutek braku amunicji. Mężczyzna był przerażony; poddał się i błagał o litość. Nadaremno.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&amp;quot;Pięć&amp;quot; zyskał ten przydomek w zakładzie karnym od współwięźniów. Jak wykazało nagranie z osobistej kamery kontrolującej poczynania każdego mundurowego w Zhang-York Industries, mimo zakazu zbliżania się do budynku, młody policjant wkracza na teren operacji, bez wcześniejszych procedur używa ostrej amunicji przeciw spanikowanemu - i co warto zaznaczyć, wysoko postawionemu - pracownikowi zaatakowanego biurowca który dopiero co wyrwał się z roli zakładnika, a na koniec, gdy ten wyraźnie się poddał, dźga go pięciokrotnie i z premedytacją ułamanym kawałkiem mebla w klatkę piersiową. Dopiero po wszystkim, gdy emocje zaczęły opadać, stojąc nad zwłokami, policjant zorientował się, że nie widzi na jedno oko. Potem był ból. A potem, ciemność.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Oczywiście, młody policjant bez większych znajomości nie miał szans w sądzie. Denat działał pod wpływem emocji; zaatakował pierwszy, ponieważ potargany eksplozją policjant nie wyglądał jak policjant; przyparty do muru nie widział innego wyjścia, poddał się przecież, jakimś cudem policjant wyszedł z &amp;quot;bardzo niewielką ujmą na zdrowiu&amp;quot;... I tak dalej. Dożywocie. Niekończąca się praca wśród kryminalistów i złodziei.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Chyba, że nagle przyjdzie w odwiedziny ktoś paplający o jakimś dziwnym projekcie do którego potrzeba załogi która nie boi się wyzwań i ten ktoś jest w stanie wyciągnąć cię z paki...&lt;br /&gt;
Tak jak teraz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Wygląd==&lt;br /&gt;
Jonathan Karchevsky mierzy sobie 180 cm wzrostu i waży bite 100 kg. Na pierwszy rzut oka wiele rzeczy bije się o pierwszeństwo zwrócenia na siebie uwagi obserwatora, a wszystkie znajdują się na jego twarzy. Długa jasna broda, wyglądająca na niezbyt zadbaną, jest najmniej niepokojąca ze wszystkich i może dlatego wzrok ucieka właśnie na nią. Obserwator instynktownie chroni się od widoku pozostałych anomalii i związanych z nimi reperkusji. Drugą jest tatuaż w kształcie cyfry pięć. Każdy obywatel świata w roku 2203 wie, że ten tatuaż oznacza więźnia. Zwykle więzień próbuje ukryć swoją kryminalną przeszłość. Tatuuje swój numer identyfikacyjny na ramieniu, albo plecach, które łatwo ukryć pod ubraniem. Ale nie Jon. On kazał wytatuować sobie swój numer na prawej połowie twarzy, jak trofeum. Jakby był dumny ze swojej zbrodni. To może wystraszyć wiele osób postronnych. Ale nie tak bardzo, jak widok, który ukrywa się pod cyfrą &amp;quot;pięć&amp;quot;. Prawe oko. A właściwie jego brak. Źle zagojona rana jątrzy się i babrze, a bąble ropy co jakiś czas pękają, wypuszczając lepki, słodko pachnący płyn.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Charakter==&lt;br /&gt;
Pięć to człowiek czynu, nie słów. Jest trochę w gorącej wodzie kąpany i słabo znosi długie chwile spokoju. &lt;br /&gt;
Nie panuje nad swoimi emocjami. Bardzo łatwo wybucha, kiedy postawiony w sytuacji stresowej. To jego mechanizm obronny. Obraża albo atakuje wszystko, co w jego oczach jest przyczyną jego stresu.&lt;br /&gt;
Mimo to, a może właśnie dzięki temu, nie ocenia innych po ich wyglądzie, kolorze skóry czy pochodzeniu. Właściwie to wydaje się, że dwugłowa istota z czterema rękoma mogłaby mu nie przeszkadzać, o ile nie wchodziłaby mu w drogę i nie stanowiła dla niego zagrożenia.&lt;br /&gt;
Jonathan może być uzależnionym od adrenaliny mordercą, ale w głębi jest przede wszystkim doświadczonym policjantem. I jako taki posiada umiejętności wszystkich policjantów. Praca w zespole jest jedną z nich. Właściwie to niedopowiedzenie, gdyż nie pracując w drużynie, &amp;quot;Piątka&amp;quot; nie jest pewien, co miałby robić. W oddziale istnieje podział na role i członkowie grupy szkoleni całą ich karierę, by wypełniali konkretną specjalizację. Oczywiście wszyscy muszą potrafić walczyć w jakimś tam zakresie, ale nikt nie będzie strzelał celniej od snajpera, ani potrafił hakować terminali osobistych szybciej niż koder. Jonathan zawsze był frontmanem. Szedł na czele grupy, wywalał drzwi, strzelał pierwszy i zawsze wiedział, że za nim byli secunder, medyk i koder. Zawsze. Aż do feralnego dnia, który sprowadził go do więzienia. Dlatego &amp;quot;Pięć&amp;quot; świetnie współpracuje w drużynie. O ile drużyna nie stoi zbyt długo w miejscu.&lt;br /&gt;
Jonathana można porównać trochę do granatu z wyciągniętą zawleczką. Trzeba go rzucić, by mógł wykonać przypisane mu zadanie. Inaczej wykona je na Twojej twarzy.&lt;br /&gt;
Jeśli dodamy do tego, że Jonathan jest często zbyt pewnym siebie, przepełnionym pychą człowiekiem, otrzymamy iście wybuchową mieszankę i zrozumiemy, dlaczego w ogóle wbiegł do tego budynku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Przeszłość==&lt;br /&gt;
Jonathan Karchevsky urodził się 16.09.2173 roku Johnathan na przedmieściach Warszawy, w spokojnej dosyć dzielnicy. Od małego marzył o byciu policjantem. By służyć i chronić, bronić porządku i obywateli. Odziedziczona zapalczywość i wrodzona pycha nie pozwoliły mu dopuścić myśli o niepowodzeniu, albo choćby chwilowym zatrzymaniu się w drodze po odznakę. Do akademii dostał się w wieku lat 20. W tym też czasie przeprowadził się bliżej centrum miasta, ze wzglęu na dojazdy. Ostatecznie zamieszkał w pobliżu 35 posterunku w dzielnicy Nowe Włochy, gdzie pracował. &lt;br /&gt;
Z jego rodziców, żyje tylko matka, z którą rzadko utrzymuje kontakt. Nie ma ku temu jakiegoś wielkiego i szczególnego powodu, nie było między nimi kłótni. Po prostu najpierw praca zabierała mu czas, później więzienie zabrało możliwości. Może teraz, jak wyszedł, będzie mógł nadrobić stracony czas. Jeśli chodzi o jego ojca, zginął w napadzie na bank. Jonathan nie zdołał go ocalić, za co wciąż się obwinia.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Vilquor</name></author>	</entry>

	</feed>